Łucznik 4
Łucznik na turnieju w Mycocie. Rozważania cukiernika i świerzbie, rajcy królewskiego o jesionowych łukach i aberracji, a także zaskakująca puenta. Zapraszam!
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wspomnienia... W Mycocie, północnym mieście nordlingów, łucznik nie miał sobie równych. Tłum zbity w ciasną ciżbę, niczym wodne nenufary na tafli wodywiwatował, rzucał pochlebstwami urzeczony zachwytem. Rzucano też kurwami. Podle szerokiej ławnicy dla widowni stało wysokie na sążeń podium dla króla i jego najbliższych dostojników. Znalazł się wśród nich między innymi kapłan, rajca królewski, ulubiony cukiernik jego wysokości i od liku wielmożów i szlachty. - Proszę zważyć, mój miłościwy panie, jakoby tylu łuczników zjechało się do naszego miasta, a ten jeden, psiamać, jakby z nieba spadł - prawił z zapałem gruby baron de Malchy. - Otóż łuk jego, chodź... Rozległ się ogłuszający wrzask - wspominany na podium łucznik wszedł w szranki strzeleckie i podniósł swój zadziwiająco mały w porównaniu do łuków reszty zawodników Centar. - Cichajcie, baronie - rozkazał król Dagomir. - Właśnie... Nikt nigdy nie dowiedział się, co tak naprawdę miał zamiar powiedzieć król Dagomir. Strzała opuściła siodełko Centara z kocią gracją, jakby płynęła nagle porwana zbyt silnym nurtem rzeki. Cichy brzęk cięciwy nie przebrzmiał, a zielony grot upierzenia już zatoczył łagodne półkole na nieboskłonie i z szumem wbił się w słomianą tarczę. Krzyki osiągnęły crescendo. Postać otulona w zielony, podobnie jak jego lotki strzał płaszcz opuściła szranki i usiadła wśród reszty zawodników odbierając gratulacje. - Hoho - cieszył się opasłym podbródkiem król. - A to ci dopiero gaszek. Strzela, jak chłop z końskiego bicza. Niezbyt udany dowcip nie wywołał rzeszy śmiechów, jak w zamierzeniu. Skonfundowany król poczerwieniał, jak piwonia. - Może rogalika, mój miłościwy panie? - zaoferował się wypudrowany cukiernik, sam w rzeczywistości przypominający jeden wielki lukrowany pączek. - Są też ulubione klerki i guzki ze świerzbem ... - Bez obawy, moi mili panowie - przerwał król na widok rzeszy przestraszonych min. - Świerzb, to przezwisko wielce udanego powidła, jakie pączek i klerk i guzek i tysiąc innych wyrobów cukiernika Tyzenusa w sobie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Maciusza666
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…