pisarstwo · 2 min czytania
ludzki kamień
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozwijasz w swojej dłoni kamień, Myślisz tylko by przetrwać. Kroczysz wśród ciemnych pól. Okrywasz się mrokiem za dnia. Myślenie powoli odchodzi Zostaje tylko rozharatanie Boisz się znów wstać zbyt dużo krwawych ran Twarz smutną znów pokazać Biegniesz za każdy złamany ułamek Kamień rośnie ciągnąc na samo dno Jak Jezus upadasz przed swoim dokonaniem, patrząc tylko kiedy skończy się ta gra słów Robiąc krok upadasz znów Nie wiesz czy prawda jest taka jaką wymarzymy Znów wszystko wiruje, a ty ciągle patrzysz w niebo Bez wytchnienia wspinasz się na szczyt udręki Zapominasz o swoim dobrym ocaleniu, By znów całować się w uścisku