Psychologia · 4 min czytania
Lux Aeterna - Ecce homo
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
{b}{i} Ecce Homo {/b}{/i}
Położyłem opasłą księgę na zakurzonym blacie i westchnąłem cicho. Kolejny tom, który nie zawierał nic, co warte byłoby mojej uwagi. Usiadłem w zadającym się fotelu, który kiedyś zapewne miał kolor burgundzkiego wina, a teraz był poszarzały i powygryzany przez mole. Niewidzącymi oczyma wpatrywałem się w dogasające w kominku polana. Nie przyszło mi do głowy, by w tę zimną noc pozamykać okna, które były pootwierane na oścież. Moje policzki musnął lodowaty powiew, sprawiając, że poczułem dreszcze na całym ciele. Sięgnąłem po kartkę leżącą na podłodze. Rozpoznałem na niej pismo Suzan, zacząłem czytać drobne linie wykaligrafowanych liter, które w moim umyśle składały się na tekst tak dobrze mi znany. Przepraszała... Przepraszała tak od ponad osiemnastu lat, a ja nigdy jej nie wybaczyłem. Moje serce trawiła nienawiść, a żal osnuwał duszę, której i tak wiele we mnie nie zostało. Dziś moja samotność osiągnęła pełnoletność, dając mi do zrozumienia, że chce odejść. Byłem chorym tyranem, nie dałem jej uciec, w końcu dopadło mnie szaleństwo. Każdego wieczoru zapadałem się w aksamitny tunel czarnego światła, które dawało dawało mi jakieś znaki bym podążał w jego kierunku. Były takie chwile, gdy z całą jasnością mego umysłu uczyłem się liter składających się w słowa przebaczenia. Wówczas klękałem na środku pokoju biorąc w dłonie Jej zdjęcie i błagałem Boga, by uzdrowił moją duszę od przeżerającej ją nienawiści, by zaniósł do Niej moje słowa, aby nie cierpiała za coś, co tak na prawdę jej winą nie było. Jednak takie momenty były rzadkością, moja świadomość coraz bardziej pogrążała się w perlistym mroku płynącym w moich żyłach. Sam nie wiem, czy kiedykolwiek byłem w pełni człowiekiem. Może i funkcjonowałem jak człowiek, ale w głębi duszy czułem, że jestem tylko kukłą, którą ktoś stworzył by dać sobie odrobinę władczej mocy i zabawić się w…