Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 6 min czytania

lux aeterna in tenebris

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

– Wiedziałem, że w końcu przyjdziesz – twarz Desmonda wykrzywiła się w dziwnym grymasie, który jednoczył uśmiech i zniesmaczenie. – Wciąż jesteś zapatrzonym w siebie durniem – Vanessa parsknęła śmiechem i poprawiła zniszczoną przez wiatr fryzurę. Niedawny deszcz ponownie zakręcił kasztanowe włosy. Niepotrzebnie je prostowała. – Ciekawe, dlaczego właśnie nas wybrało – chłopak wstał z niewielkiego pnia martwej olchy. Było dopiero wczesne popołudnie, ale ciemne chmury skutecznie zasłaniały słońce, więc nie mógł dojrzeć wielu szczegółów skąpanej w półmroku twarzy. – Masz coś do powiedzenia, czy chciałeś tylko udowodnić, że powinnam cię zignorować? – zapytała sucho i spojrzała na zegarek. Pokazywał szesnastą czternaście. – Czekałem tu codziennie od chwili rozstania. Nie pośpieszyłaś się – miał powiedzieć coś zupełnie innego, ale tylko te sztuczne i banalne słowa zadźwięczały w powietrzu. Chciał paść na kolana i błagać o kolejną szansę. – Wiedziałam, że tu będziesz już po pierwszej wiadomości. Nie musisz tego ciągle powtarzać, bo nie zdobędziesz tym poklasku. Zmarnowałeś ponad pół roku – pokręciła głową z niedowierzaniem. – Nie chcę tracić więcej życia. Przyszłam tu tylko dlatego, żebyś zrozumiał swoją głupotę Pogódź się z rozstaniem i porzuć złudzenia – dodała bez cienia współczucia. Nie powiedział nic więcej. Czy to możliwe, że nie widziała blasku? Może krył się za burzowymi chmurami jak dzisiejsze słońce? Nie rozumiał tej ciemnej krainy, w stronę której biegła jej dusza. Vanessa z pewnością była wykształcona, ale jaką wartość miała wiedza bez możliwości świadomego korzystania z niej? Suche fakty nie mogły stworzyć światła. Pieniądze, wysoka pozycja – napawała się tanimi narkotykami, które były tylko płonącą zapałką przeciw nieskończonej jasności. Świetnie zatruwały myśli i wpajały w podświadomość fałszywe uczucie wyższości. Zrozumiałaby, gdyby chociaż na chwilę otworzyła umysł i pozbyła się wszelkich zjaw. Bez problemu wskazałby jej świat pełen prawdziwego szczęścia. ¬¬– Przestań tu przesiadywać – niemalże rozkazała ze złością w oczach. Nie była już tak piękna jak kiedyś. Połknęła trującą pigułkę zatracenia i dała się wykorzystać. Ten błąd odebrał sporą część uroku i bezpowrotnie zabił niewinność. Bolała go ta przemiana i brak możliwości pomocy. Pokiwał twierdząco głową. Przypatrywała mu się jeszcze chwilę. Zbyt krótką, żeby zrozumieć. Kiedy odchodziła widział stracone życie. Chciałby się mylić, ale wiedział, że to światło wydało wyrok. Może była w tym też jego wina? Miał przecież czas i możliwości na lepsze wykorzystanie tamtych darów. Niestety zmarnował szansę, a ona odeszła zanim sam pojął sens. Świat nigdy nie należał do sprawiedliwych miejsc i dawało mu to lekkie pocieszenie. Niektórzy ludzie całe życie szukali geniuszu i rozwijali się intelektualnie na wszelkie sposoby, lecz i tak nie mogli zobaczyć światła. Za to bez problemu dostrzegali je niewykształceni pijacy, czy nieudolni szwacze…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%