lux aeterna in tenebris
krótkie love story;)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
– Wiedziałem, że w końcu przyjdziesz – twarz Desmonda wykrzywiła się w dziwnym grymasie, który jednoczył uśmiech i zniesmaczenie. – Wciąż jesteś zapatrzonym w siebie durniem – Vanessa parsknęła śmiechem i poprawiła zniszczoną przez wiatr fryzurę. Niedawny deszcz ponownie zakręcił kasztanowe włosy. Niepotrzebnie je prostowała. – Ciekawe, dlaczego właśnie nas wybrało – chłopak wstał z niewielkiego pnia martwej olchy. Było dopiero wczesne popołudnie, ale ciemne chmury skutecznie zasłaniały słońce, więc nie mógł dojrzeć wielu szczegółów skąpanej w półmroku twarzy. – Masz coś do powiedzenia, czy chciałeś tylko udowodnić, że powinnam cię zignorować? – zapytała sucho i spojrzała na zegarek. Pokazywał szesnastą czternaście. – Czekałem tu codziennie od chwili rozstania. Nie pośpieszyłaś się – miał powiedzieć coś zupełnie innego, ale tylko te sztuczne i banalne słowa zadźwięczały w powietrzu. Chciał paść na kolana i błagać o kolejną szansę. – Wiedziałam, że tu będziesz już po pierwszej wiadomości. Nie musisz tego ciągle powtarzać, bo nie zdobędziesz tym poklasku. Zmarnowałeś ponad pół roku – pokręciła głową z niedowierzaniem. – Nie chcę tracić więcej życia. Przyszłam tu tylko dlatego, żebyś zrozumiał swoją głupotę Pogódź się z rozstaniem i porzuć złudzenia – dodała bez cienia współczucia. Nie powiedział nic więcej. Czy to możliwe, że nie widziała blasku? Może krył się za burzowymi chmurami jak dzisiejsze słońce? Nie rozumiał tej ciemnej krainy, w stronę której biegła jej dusza. Vanessa z pewnością była wykształcona, ale jaką wartość miała wiedza bez możliwości świadomego korzystania z niej? Suche fakty nie mogły stworzyć światła. Pieniądze, wysoka pozycja – napawała się tanimi narkotykami, które były tylko płonącą zapałką przeciw nieskończonej jasności. Świetnie zatruwały myśli i wpajały w podświadomość fałszywe uczucie wyższości. Zrozumiałaby, gdyby chociaż na chwilę otworzyła umysł i pozbyła się wszelkich zjaw. Bez problemu wskazałby jej świat pełen prawdziwego szczęścia. ¬¬– Przestań tu przesiadywać – niemalże rozkazała ze złością w oczach. Nie była już tak piękna jak kiedyś. Połknęła trującą pigułkę zatracenia i dała się wykorzystać. Ten błąd odebrał sporą część uroku i bezpowrotnie zabił niewinność. Bolała go ta przemiana i brak możliwości pomocy. Pokiwał twierdząco głową. Przypatrywała mu się jeszcze chwilę. Zbyt krótką, żeby zrozumieć. Kiedy odchodziła widział stracone życie. Chciałby się mylić, ale wiedział, że to światło wydało wyrok. Może była w tym też jego wina? Miał przecież czas i możliwości na lepsze wykorzystanie tamtych darów. Niestety zmarnował szansę, a ona odeszła zanim sam pojął sens. Świat nigdy nie należał do sprawiedliwych miejsc i dawało mu to lekkie pocieszenie. Niektórzy ludzie całe życie szukali geniuszu i rozwijali się intelektualnie na wszelkie sposoby, lecz i tak nie mogli zobaczyć światła. Za to bez problemu dostrzegali je niewykształceni pijacy, czy nieudolni szwacze…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Bolko
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…