Akcja · 6 min czytania
Lwiątko.Zew wolności.Rozdział 23.cz3
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozdział 23.Lwiątko.Poczatek walki o tron.Cz3.
Korin zaskoczona odejściem Conna stała nad strumieniem.Nie wiedziała co ma zrobić.Postanowiła zaczekać na Mary i spytać ją o dalszą część tej historii.Usiadła na komieniu.Myślała o tym, co powiedział barbarzyńca.Conn znał całą tę historię.Z jakiegoś powodu nie chciał jej opowiedzieć całości.Coś się tu nie zgadzało.Tylko co? Bo niby dlaczego jak spytała o dalsze losy Sary, Conn wpadł wściekłość?Dlaczego ją ostrzegł? Nagle poczuła na oczach czyjeś ręce.Tu były drobne dziecinne rączki.Mary. -Zgadnij kto ?-śmiejąc się zapytała Mary. Nie odpowiedziała.Po raz pierwszy odkąd się przyjaźniła z małą, była poważna.Spojrzała na dziewczynkę.Czemu to dziecko nosi rękawiczki na dłoniach ?( wystają tylko palce) I dlaczego kąpie się zawsze sama albo w towarzystwie Conna ?Czas to zakończyć...Wszystko mi jedno.-pomyślała Korin - Kor, co z tobą? Nie znasz się na żartach?-Spytała uśmiechając się Mary. Coś słyszała. -Hej, Kor, dobrze się czujesz?-tym razem Mary spoważniała. Podeszła do niej.Dotknęła czoła Korin. -Zimne.Nic nie rozumiem.Stało się coś ?-Mary się naprawdę zaniepokoiła. Korin postanowiła działać. -Usiądź, kochanie. -Kor, co się stało? -Usiądź maleńka, proszę. -Dobra , w porządku.Siadam.O co chodzi? Usiadła.Wpatrywała się w nią tymi swoimi zielonymi oczami.Korin popatrzyła na nią.Była przebrana.A więc zdążyła schować swój skarb.Popatrzyła jej w oczy.Domyśliła się przynajmniej kim był dla niej Conn.Ale nie wiedziała co mała powiedziała Willowi.Musiała wiedzieć.Conn na pewno teraz podtrzymuje Scarleta na duchu...Wiedziała że mała nie otworzy się tak łatwo.Ale musiała wiedzieć, co się wtedy stało..Musiała. Postanowiła zacząć łagodnie -Mary, po ci te rękawiczki.Przecież jest upał.Ściągnij je. Mary zmarszczyła brrwi. -O co ci chodzi Korin ? O rękawiczki ? Noszę je bo to prezent od ojca.-próbowała się uśmiechnąć Korin była poważna.A więc mała skłamała.Nie pójdzie tak łatwo.... -Mary, powiedz prawdę. Co się stało z Sarą ? -Korin zadała to pytanie patrząc dziecku prosto w oczy. Zapadła cisza.Popatrzyła na Mary.Dziecko wpatrywało się w strumień.Nie płakała.Po prostu wpatrywała się w strumień.Nie ruszała się.usiadła na niej pszczoła.Nawet nie pisnęła.Przecież zawsze bała sie pszczół. Coś było nie tak.Postanowiła zadać pytanie jeszcze raz. -C O S I Ę S T A Ł O Z S A R Ą ? -powtórzyła powoli Korin.I tej samej chwili poczuła jak coś na nią leci.Wylądowała na ziemi.Ktoś na niej usiadł okrakiem.Poczuła nóż na gardle.Spojrzała na prześladowce. To...Mary!!A więc przed tym ostrzegał ją Conn.Chwila nieuwagi i...Wspomnienia na pewno były bolesne.Ale postaram sie zachować zimną krew- pomyślała Kornelia. -Sara nie…