Akcja · 4 min czytania
Made in the world over
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ciemność. Aż razi. Coś kapie na mnie w regularnym, niezmiennym rytmie. Ponadto czuję benzynę, zmieszaną z zapachem strachu. Czuć też specyficzną woń świeżej przynęty. Kończyny zdrętwiały mi całkowicie. Oczy nie przywykły jeszcze do ciemności, zresztą, nie bardzo jest tu, co oglądać. Kiedy leżysz związany własną liną wspinaczkową, na dnie własnego, obrzydliwie wilgotnego, śmierdzącego benzyną i stęchlizną bagażnika w Nissanie Sunny, rocznik dziewięćdziesiąty pierwszy, widzisz jedynie to, co zgotowała ci twoja wyobraźnia. Zastanawiasz się, co zrobią z tobą ci, którzy prowadzą twój wóz... Sytuacja, w której się znajduję zmusza do refleksji; gdybym – jakimś cudem – miał ujść żywy, z gówna, w którym właśnie tonę, posprzątałbym samochód. Z bagażnikiem włącznie. Czuję, jak wędka, na której leżę, wżyna mi się w plecy. Tego wieczora miałem założony wyjątkowo duży haczyk. Wiem już, jak to jest, wpaść we własne sidła. Wiercę się zdesperowany, ale jedyne, co zyskuję, to jeszcze większe zmęczenie. Mimo nieustannego ruchu, jestem odrętwiały. Mocno zaciśnięte więzy robią swoje. Gdzieś nade mną wisi siekierka terenowa. Taka, na wypadek, gdybym miał problemy z przewróconym drzewem… Albo z mafią. Zastanawiam się, co by było, gdyby auto podskoczyło na jakiejś drogowej nierówności… Wyobraźnia robi swoje, pracuje na nienaturalnie wysokich obrotach; samochód rzuca gwałtownie, ja podskakuję bezwładnie i obijam się o solidne ściany bagażnika. Uchwyt przytrzymujący siekierkę poluzowuje się nagle i siekiera wypada z przeznaczonego sobie miejsca… Ostra część uderza dokładnie w moje czoło, natychmiast rozłupując czaszkę. Otrząsam się gwałtownie. Nie o tym powinienem teraz myśleć. Próbuję