Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 4 min czytania

Małanka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Józio stał spokojnie z "wędką" nad stawem i czekał, aż złapie jakąś rybkę. Jego wędka składała się z długiego badyla i sznurka z haczykiem. Łowił na chleb, bo niczego innego nie miał w tej chwili przy sobie, a robaków nie znalazł. Czerwone słońce powoli zachodziło za ścianą lasu odbijając się w mętnej, ciemnej toni stawu rażąc oczy Józia. Obok przechadzała się właśnie Diana żwirową dróżką i zobaczywszy Józia postanowiła podejść do niego i porozmawiać o wszystkim i o niczym. -Cześć Józiu, co robisz? -Cześć, łowię ryby-odpowiedział. -Długo tak łowisz. -Jakieś dwie godziny. -I co? Złowiłeś coś? -Nie. -A długo będziesz tak jeszcze łowił? -Nie wiem. -A jak skończysz to odprowadzisz mnie do domu? -Nie wiem. Może... -i stali tak patrząc w staw i w odbijające się w nim słońce. Józio nawet nie drgnął cały czas stojąc w tej samej pozycji. Dianę zaczęło to bardzo szybko nudzić, więc poczęła się kręcić, wiercić, kopać nogą trawę. Zmęczyła się i usiadła. Zaczęła zrywać kwiatki i wąchać je. Jednym słowem umierała z nudów. -Już? -pytała. -Nie. -To kiedy? -Jak złowię. -A kiedy złowisz? -Nie wiem. -Józiu, odprowadź mnie do domu-prosiła Diana. -A sama nie możesz? -Ale z kimś to zawsze raźniej i fajniej i ciekawiej i w ogóle! -mówiła przewracając się z boku na bok na trawie. -O! Chyba bierze! -krzyknął chłopiec i począł szarpać się z wędką, gdyż najwyraźniej złowił coś dużego. Diana zerwała się z ziemi i przyglądała się wyczynom chłopca. W końcu udało mu się wyciągnąć rybę. Zalśniła srebrzyście i poczęła się miotać i chlapać wodą. Józio

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Małanka — czytnik · opowiadania