Akcja · 5 min czytania
Mamusia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
„Huk, przeraźliwy, wszech wstrząsający huk. Wzrok skierowany ponad tę linię, linię niskich domów okalających to. Pełna wątpliwości niepewność. Widzę. Czarno brunatny dym ponad linią. Boże. Rozpaczliwy krzyk serca by biec. Mama, mamusia. Milcz i tak cię nie posłucham. Co wiecie. Nic. Uważać aby nie upaść, zmęczone, przerażone, plączące się nogi. Bieg i tylko bieg. Ściśnięte gardło dudni rozszalałym sercem. Ach, puszczaj, puść mnie. Starczy, bezuczuciowy spokój zwiędniętej twarzy. Puść mnie, mama, mamusia.” Potknął się nieomal upadając na pokrytą kłębiącym się kurzem drogę. Był bardzo zwinny i biegł bardzo szybko nie zważając na raniące nogi kamienie. Czuł gryzący dym, który stawał się najdotkliwszym doznaniem obecnej chwili. Chwila ta gwałtownie ucinała wszelkie pojawiające się myśli, zmuszając do skupienia całej uwagi na sobie. Wydarzenia łatwo gubiły określoną kolejność i rozsypywały się na setki powiązanych bólem kawałków. Właściwie ból ten stanowił uczuciową mieszankę rozpaczy i niepewności, ale przenikając wszystkie zmysły hamował jakiekolwiek rozpaczliwe postanowienia. Stary mężczyzna wykrzywił twarz w grymasie bezsilności i pozwolił na to by ręka chłopca wyśliznęła się z jego lekko zaciśniętej, starczej dłoni. Powiódł za nim pełnym wątpliwości spojrzeniem i bez słowa cofnął się w cień podwórza. Cofnięcie to przepełnione było żalem i wewnętrzną rozpaczą, ale chłopiec nie odwróciwszy się biegł dalej. „Zaułek, boczna uliczka, ulica, już, już prawie, ludzie, tłum, wrzaski i krzyki. Zamieszanie w głowie. Lewo, prawo, gdzieś. Może u góry. Boże. Oczy wzniesione wzwyż. Stopy biegnące po ziemi. Mama, mamusia. Udaj, jego czarne, opadające w nieładzie na czoło włosy. Głos zawieszony w powietrzu. Ściśnięte gardło milczenia. Nie rozumiem. Co robić by. Czemu jesteśmy tu, a nie tam. Zbliż się, zbliżmy się. Przecież mama... Czego ty właściwie chcesz. Braterskie, zagarniające ramię, prowadzące gdzieś. Martwię się, łamiący głos. Po co się kurwa powstrzymywać. Być tu czekając na cokolwiek. Nie oczekując nic po sobie. Działaj. Tylko jak. Jak mogę działać. Co robić. Nieme przyzwolenie. Brak możliwości działania. Pobieżne ocenienie sytuacji. Nie, Udaj, nie, proszę nie. Napływające do oczu łzy otarte brudną, trzęsącą się dłonią. Mamo, mamusiu...” Udaj był dużo wyższy i obejmując chłopca…