Mamusia
Opowiadanko eksperyment o wojnie, o myślach, o miłości (?)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
„Huk, przeraźliwy, wszech wstrząsający huk. Wzrok skierowany ponad tę linię, linię niskich domów okalających to. Pełna wątpliwości niepewność. Widzę. Czarno brunatny dym ponad linią. Boże. Rozpaczliwy krzyk serca by biec. Mama, mamusia. Milcz i tak cię nie posłucham. Co wiecie. Nic. Uważać aby nie upaść, zmęczone, przerażone, plączące się nogi. Bieg i tylko bieg. Ściśnięte gardło dudni rozszalałym sercem. Ach, puszczaj, puść mnie. Starczy, bezuczuciowy spokój zwiędniętej twarzy. Puść mnie, mama, mamusia.” Potknął się nieomal upadając na pokrytą kłębiącym się kurzem drogę. Był bardzo zwinny i biegł bardzo szybko nie zważając na raniące nogi kamienie. Czuł gryzący dym, który stawał się najdotkliwszym doznaniem obecnej chwili. Chwila ta gwałtownie ucinała wszelkie pojawiające się myśli, zmuszając do skupienia całej uwagi na sobie. Wydarzenia łatwo gubiły określoną kolejność i rozsypywały się na setki powiązanych bólem kawałków. Właściwie ból ten stanowił uczuciową mieszankę rozpaczy i niepewności, ale przenikając wszystkie zmysły hamował jakiekolwiek rozpaczliwe postanowienia. Stary mężczyzna wykrzywił twarz w grymasie bezsilności i pozwolił na to by ręka chłopca wyśliznęła się z jego lekko zaciśniętej, starczej dłoni. Powiódł za nim pełnym wątpliwości spojrzeniem i bez słowa cofnął się w cień podwórza. Cofnięcie to przepełnione było żalem i wewnętrzną rozpaczą, ale chłopiec nie odwróciwszy się biegł dalej. „Zaułek, boczna uliczka, ulica, już, już prawie, ludzie, tłum, wrzaski i krzyki. Zamieszanie w głowie. Lewo, prawo, gdzieś. Może u góry. Boże. Oczy wzniesione wzwyż. Stopy biegnące po ziemi. Mama, mamusia. Udaj, jego czarne, opadające w nieładzie na czoło włosy. Głos zawieszony w powietrzu. Ściśnięte gardło milczenia. Nie rozumiem. Co robić by. Czemu jesteśmy tu, a nie tam. Zbliż się, zbliżmy się. Przecież mama... Czego ty właściwie chcesz. Braterskie, zagarniające ramię, prowadzące gdzieś. Martwię się, łamiący głos. Po co się kurwa powstrzymywać. Być tu czekając na cokolwiek. Nie oczekując nic po sobie. Działaj. Tylko jak. Jak mogę działać. Co robić. Nieme przyzwolenie. Brak możliwości działania. Pobieżne ocenienie sytuacji. Nie, Udaj, nie, proszę nie. Napływające do oczu łzy otarte brudną, trzęsącą się dłonią. Mamo, mamusiu...” Udaj był dużo wyższy i obejmując chłopca…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Dymitr
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…