Melodramat · 4 min czytania
Maska
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
MASKA Krok zdecydowany, lecz jeszcze lekko senny. Jeżeli patrzymy na nią wzrokiem mężczyzny, rzucają się nam w oczy jej długie, z lekką krzywością nogi. Jednak w tym wypadku nie jest to ujmą, o nie! Nadaje to zabawnego uroku, tak jak żyłka na marmurze, który bez niej byłby zbyt snobistyczny. Idzie na wysokich obcasach starając się ominąć nierówności chodników, a w ręku trzyma kubek termiczny ze świeżo zaparzoną kawą. Z przewieszonej przez ramię torby wystaje najnowszy numer „Newsweeka”, który zamierza przeczytać w przerwie na obiad. Irytujący wiatr dmie na nią od tyłu, rozrzucające jej brązowe loki. Właśnie wchodzi do pracy uśmiechając się radośnie do portiera, zagadując o miniony weekend. Bierze swoją pocztę i kieruje się do schodów, bo wierzy, że jest to zdrowsze od podróży windą. Prawdę powiedziawszy cierpi na klaustrofobie, ale jej duma za nic w świecie nie pozwala jej przyznać się do tego, nawet przed sobą. Z ulgą wchodzi do swojego gabinetu, rozsiada się na fotelu i zagląda do kalendarza, by przypomnieć sobie jakie czekają ją dzisiaj rozprawy. Spogląda na wieszak gdzie wisi jej toga i ma przed oczami migawki lat akademickich, kiedy nie mogła się do czekać takiego dnia jak dziś. Słyszy pukanie do drzwi i już od tej pory pojawiają się petenci w sprawach rozwodów, roszczeń oraz zaskarżenia uporczywego sąsiada. W chwili przerwy sięga do torebki po papieroska, otwiera szeroko okno, zapala go i napawa się widokiem z 9 piętra. Potem jednak szybko się reflektuje i zakończa moment swojej słabości. Na ten wieczór umówiła się ze znajomymi do pobliskiego baru, napić się piwa i pogadać. Jak zawsze pojawia się spóźniona, rumiana i ujmująca w swoim roztrzepaniu. Wita się ze wszystkimi i sięga już po swój napój, kiedy jej przyjaciółka zawiadamia, że właśnie się zaręczyła. Wszyscy składają radosne i niewymuszone gratulacje, życząc jej jak najlepiej. Potem już rozmowy krążą w około ślubu, rodziny, dzieci a nasza…