Aktualności · 4 min czytania
Media i Detektyw - rok później
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
W ostatnich dwóch tygodniach po raz kolejny mogliśmy przekonać się, że polskie media (w tym telewizja publiczna, która tak „pięknie” zachęca do płacenia abonamentu) żyły informacją, która powinna być istotną co najwyżej dla kilkudziesięciu osób. Tragedia pewnej młodej Sosnowiczanki, która straciła, przez nieuwagę czy pośpiech, własną 6-miesięczną córeczkę, była na ustach wszystkich niemal dziennikarzy. Nawet tak „szacowny” kanał informacyjny, jakim jest TVP INFO, przeznaczył na tę sprawę znacznie więcej czasu i pracy swoich korespondentów niż batalia o ACTA czy śmierć wybitnej poetki. Nie mnie jest rozstrzygać, co należałoby zrobić z nieszczęsną (a może po prostu głupią — nie boję się tego słowa — matką). Pewnie gawiedź chciałaby szubienicy. Może nieco przesadzam… Nie podważam tragedii, ale nie widzę większego sensu, by takim przypadkom poświęcać więcej czasu niż wzmianka w regionalnych wiadomościach czy krótki artykuł w lokalnym dzienniku. Wystarczyłoby.
Omijając już wątek taniej sensacji, na które przeczulone są (niestety) nasze media, to należałoby zastanowić się, dlaczego zaginięcie półrocznej dziewczynki stało się numerem pierwszym na medialnej giełdzie. Może to sprawa sił nieczystych albo kogoś mającego z nimi konszachty. Można zaryzykować, że duży udział w rozgłoszeniu sprawy (i być może jej szybkiemu wyjaśnieniu) miał niejaki Krzysztof Rutkowski. Kiedyś detektyw, a teraz właściciel firmy detektywistycznej, który od kilku lat nie może pracować jako detektyw! Ale absurdy polskiego prawa pozwalają na to, by takimi sytuacjami mogła zajmować się firma detektywistyczna, nawet jeśli jej właściciel (guru tak naprawdę) nie mam praw do wykonywania zawodu. Ale może tak musi być! Pewnie też parcie na szkło „detektywa”…