Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 5 min czytania

Merkavoth

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Boragor jest jedyną osobą, która zna historię Teppica, ponieważ to jego przyjaciel od dawien dawna, z czasów... gdy nazywał się inaczej. Tak naprawdę Teppic d'Villazon zginął w pożarze osiem lat temu. Był cherlawym synem włodarza południowych ziem, Rama Tur (nazwa może się zmienić, zależy, co opowie mi Vandhall o geografii) chorującym na osteoporozę od 12 roku zycia i nie opuszczającym murów posiadłości. Rodzina ukrywała chorobę syna, tłumacząc depresjami i zapałem twórczym nieobecności jego na przyjęciach u sław. Taki życiorys jest idealnym materiałem dla szpiega, albo kogoś, komu potrzebna nowa tożsamość...takiego jak Merkavoth.

Merkavoth Cidergate był prawą ręką księcia Suretaga, a także jego cichym ostrzem, ważnym argumentem wielkiej polityki książąt Rama Tur. Tym razem jednak zadanie, które otrzymał, przerosło nawet jego pojęcie...

Merkavoth wytarł w milczeniu puginał z krwi o ubranie osuwającego się jeszcze na ziemię człowieka. Robił tak za każdym razem, a było ich niemało, wystarczająco, by zabójca był zmuszony odgrodzić swoje sumienie, zapomnieć, jak czuć. By nie oszaleć. I ten raz Merkavoth postępował jak zawsze, jednak ręce drżały mu same, jakby świadomość czynu wyrywała się na powierzchnię postrzegania wszelkimi dostępnymi metodami... Królobójca...królobójca... królobójca... Tocząc rozpaczliwą walkę o własny umysł, skrytobójca opuścił mury zamku, i tak jak mu polecono, udał się do stajni.

"Spotkasz tam człowieka, z północy, ale możesz mu zaufać - powiedział książe Suretag, nie odrywając oczu od książki, którą trzymał na podołku - Pod osłoną nocy udasz się z nim nad rzekę, gdzie ułatwi ci podróż na drugą stronę. Imię jego brzmi Boragor. Merkavoth skłonił się sztywno i uspokoił. Książe nigdy nie kłamie."

Nie upłynęły dwie klepsydry, nim w zamku podniesiono alarm. Merkavoth stracił trochę czasu, błądząc w amoku po mieście i szczęściem trafiając w wyznaczone miejsce. - Spóźniłeś się! - syknął ktoś zza węgła. Miał twardy, północny akcent - konie oporządzone i gotowe do jazdy. Ruszamy! Kolejne godziny podróży zachowały się w pamięci zabójcy w strzępach, targanych przez…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%