Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 6 min czytania

Mgliście II

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Uwierzyłby we wszystko, co by mu powiedziano. Dałby wiarę, gdyby powiedziano mu, że to jedynie sen. Właściwie modlił się, by ktoś przyszedł teraz do niego, podniósł z tej półleżącej, niewygodnej pozycji, uśmiechnął się ciepło i powiedział: „To tylko sen, stary, nie masz się czego obawiać”. Nic takiego nie nastąpiło. Leżał, a właściwie półleżał twarzą do szarej trawy, która na dodatek śmierdziała...ale czym? Winem? Nie, wino nie śmierdzi. Zapach był kwaśny i duszący. Mężczyzna, napinając wszystkie mięśnie, spróbował się podnieść. „Dlaczego tylko mnie to spotyka?”. Ta myśl zdziwiła go. Co go właściwie spotyka? I do tego jedynie jego? „Muszę wstać!” i wtedy poczuł nagły przypływ sił. Wiedział, że może wstać bez żadnych problemów. Wstał więc, obejrzał się za siebie. Na miejscu domu, do którego wszedł był przed chwilą (tak myślał, to pamiętał, tak rozumiał czas) ziała pustka w kolorze zieleni. Dom, zbudowany na planie prostokąta, jakby wsiąkł cały w ziemię, na której był stał. Na jego miejscu widniał kwadrat zielonej trawy, kontrastującej niesamowicie, wręcz nierealnie, z szarością trawy dookoła. Wspomnienie przyszło do mężczyzny niczym kot ocierający się o nogę swego pana. Otarło się o jego umysł, by wskoczyć mu wprost do głowy (jak kot na kolana). - Kochanie, mógłbyś pomóc mi przesunąć meble? Zbliżają się święta, musimy posprzątać! - Za chwilę...dokończę tylko oglądać mecz. Po chwili poczuł jak ktoś zachodzi go od tyłu, muska dłonią jego policzek. Słyszy głos. - Proszę. Wiedział, że już jest bezwolny. Podniósł się z kanapy i poszedł w stronę pokoju. Odsunęli meble. Pod nimi parkiet zdawał się być jak nowy, jasny, bardziej drewniany niż reszta podłogi. - Jak ta trawa... - Mówiłeś coś? - Jak ta trawa, w którą wsiąkł ten dom...we mgle... Oryginalne wspomnienie odleciało, jednak jego kopia zapisała się w umyśle mężczyzny. „Mam żonę? Miałem normalne życie. A teraz...no właśnie, co? Dowiem się”. Z tym postanowieniem w głowie ruszył w stronę szarych wieżowców, które wznosiły się ku niebu wysysając z niego całą jasność.

*** Nie miała twarzy, jej dłonie były delikatne, ale zimne. Trupio blade. Figurę miała wspaniałą; talia, wyraźnie widoczna, idealnie komponowała się z płaskim brzuchem i średniej wielkości, ale jędrnymi piersiami. Była naprawdę pociągająca. Tyle, że nie miała twarzy. I te delikatne, ale zimne dłonie. Dlaczego tylko tyle pamiętał? Dlaczego zapamiętał jedynie to z tamtej sytuacji, gdy pomógł jej odsunąć meble? „Do jasnej cholery! Przecież powinienem był zapamiętać więcej szczegółów z mojego życia!”. Trawa była zielona, ale mimo…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%