Mgliście II
Śmierć i zniszczenie; ciąg dalszy
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Uwierzyłby we wszystko, co by mu powiedziano. Dałby wiarę, gdyby powiedziano mu, że to jedynie sen. Właściwie modlił się, by ktoś przyszedł teraz do niego, podniósł z tej półleżącej, niewygodnej pozycji, uśmiechnął się ciepło i powiedział: „To tylko sen, stary, nie masz się czego obawiać”. Nic takiego nie nastąpiło. Leżał, a właściwie półleżał twarzą do szarej trawy, która na dodatek śmierdziała...ale czym? Winem? Nie, wino nie śmierdzi. Zapach był kwaśny i duszący. Mężczyzna, napinając wszystkie mięśnie, spróbował się podnieść. „Dlaczego tylko mnie to spotyka?”. Ta myśl zdziwiła go. Co go właściwie spotyka? I do tego jedynie jego? „Muszę wstać!” i wtedy poczuł nagły przypływ sił. Wiedział, że może wstać bez żadnych problemów. Wstał więc, obejrzał się za siebie. Na miejscu domu, do którego wszedł był przed chwilą (tak myślał, to pamiętał, tak rozumiał czas) ziała pustka w kolorze zieleni. Dom, zbudowany na planie prostokąta, jakby wsiąkł cały w ziemię, na której był stał. Na jego miejscu widniał kwadrat zielonej trawy, kontrastującej niesamowicie, wręcz nierealnie, z szarością trawy dookoła. Wspomnienie przyszło do mężczyzny niczym kot ocierający się o nogę swego pana. Otarło się o jego umysł, by wskoczyć mu wprost do głowy (jak kot na kolana). - Kochanie, mógłbyś pomóc mi przesunąć meble? Zbliżają się święta, musimy posprzątać! - Za chwilę...dokończę tylko oglądać mecz. Po chwili poczuł jak ktoś zachodzi go od tyłu, muska dłonią jego policzek. Słyszy głos. - Proszę. Wiedział, że już jest bezwolny. Podniósł się z kanapy i poszedł w stronę pokoju. Odsunęli meble. Pod nimi parkiet zdawał się być jak nowy, jasny, bardziej drewniany niż reszta podłogi. - Jak ta trawa... - Mówiłeś coś? - Jak ta trawa, w którą wsiąkł ten dom...we mgle... Oryginalne wspomnienie odleciało, jednak jego kopia zapisała się w umyśle mężczyzny. „Mam żonę? Miałem normalne życie. A teraz...no właśnie, co? Dowiem się”. Z tym postanowieniem w głowie ruszył w stronę szarych wieżowców, które wznosiły się ku niebu wysysając z niego całą jasność.
*** Nie miała twarzy, jej dłonie były delikatne, ale zimne. Trupio blade. Figurę miała wspaniałą; talia, wyraźnie widoczna, idealnie komponowała się z płaskim brzuchem i średniej wielkości, ale jędrnymi piersiami. Była naprawdę pociągająca. Tyle, że nie miała twarzy. I te delikatne, ale zimne dłonie. Dlaczego tylko tyle pamiętał? Dlaczego zapamiętał jedynie to z tamtej sytuacji, gdy pomógł jej odsunąć meble? „Do jasnej cholery! Przecież powinienem był zapamiętać więcej szczegółów z mojego życia!”. Trawa była zielona, ale mimo…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Gamepad
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…