Horror · 3 min czytania
Straszydło
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wszystko zaczęło się w listopadową noc 1945 roku. Młody radziecki żołnierz, uciekając przed pościgiem, zniknął w gęstwinie pomiędzy jeziorem Raduń a wsiami w okolicach Wałcza. Szedł bez latarki. W końcu potknął się o wystający korzeń i wpadł w zimne, czarne błoto grzęzawiska.Gdy próbował się wydostać, usłyszał cichy szept dobiegający spomiędzy drzew: "Nigdy stąd nie wyjdziesz". Odwrócił się i ujrzał majaczącą postać bez twarzy. Zanim zdążył wyciągnąć broń, poczuł na swoim gardle lodowaty uścisk niewidzialnych rąk. Został wciągnięty pod wodę.Mówi się, że od tamtej pory jego duch błąka się po lesie. Leśnicy z Nadleśnictwa Wałcz omijają ten rejon. Opowiadają, że gdy zapada zmrok, w środku gęstwiny zaczyna gęstnieć mgła, a z głębi drzew słychać echo chrzęszczących gałęzi. Jeśli usłyszysz w ciemnościach swoje imię, nigdy się nie odwracaj. To on , ten który zmusza wędrowców, by dołączyli do niego w lodowym uścisku bagien. Miejscowi myśliwi z okolic Wałcza wiedzą, że ten duch nie jest zwykłą zjawą. To „Moroz” – byt, który żywi się ciepłem. Kiedy pojawia się w pobliżu, płomienie ogniska nagle tracą swoją czerwoną barwę. Zmieniają się w…