Polityka · 4 min czytania
MIEJSKIE PORZĄDKI
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
{font:verdana}{i} Początek lata to czas niewątpliwie piękny. Wszystko w całej okolicy budzi się do życia, nawet rządzący w moim mieście. Nie ma lepszego leku na wzrost poparcia jak remont całego najbliższego obszaru. Wy też tak macie? U mnie nie jest to jednak zwykła odbudowa starej drogi, czy budowa nowego stadionu do gry w tzw. piłkę kopaną. Czerwcowo-lipcowe naprawy polegają na retuszu, czyli nakładaniu „tapety” na coś co nie jest już tego warte. Można to porównać do nadmiernego malowania się niektórych kobiet, które nie zdają sobie sprawy z tego, że nic im to nie pomoże. Urzędnicy, a raczej podwładni podwładnych urzędników ( tylu niepotrzebnych przedstawicieli państwa posiadamy w naszym kraju), nakładają coś nowego, ładnego na coś zepsutego i okropnego. Od niedawna na {u}niektórych{/u} chodnikach zaczęły pojawiać się, jak grzyby po deszczu, ogromne, drewniane donice z wielobarwnymi kwiatami. Niby nie ma w tym nic złego, ale to jest jedynie złudzenie. Kostka, z której zrobiona jest ścieżka, wśród przepięknych roślin wygląda jak odpad radioaktywny. Wierzcie lub nie, lecz to nie wyolbrzymienie! Nie raz widziałam ludzi mijających pobocze wielkim łukiem, jakby był na nim wielki napis : „Uwaga! Wejście to pewna śmierć”. Chodniki w moim mieście wyglądają jak ruchome piaski lub wzburzone morze. Nie dość, że wszystkie ścieżki są nierówne, to do tego ich szerokość nie wynosi więcej niż półtora metra. W kilku miejscach są tak wielkie zwężenia, iż nie zmieści się tam nawet malutkie…