Opowiadania.pl · 3 min czytania
Miłość czy śmierć?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Marcela! Dziewczyno, do cholery jasnej co ty robisz?! - wyrwałam się z transu i spojrzałam w prawo, na moje drzwi do pokoju. - Damian! Idź stąd! - zerwałam się z łóżka i wypchałam go za drzwi, zatrzaskując je mocno. - Marcela! - krzyczał tak głośno, że było go słychać w całym domu. - Otwórz te drzwi albo możesz mnie wiecej nie zobaczyć. Nie lubiłam jak mnie szantażował. Wiedziałam, że może pójść i nie ujrzę go wiecej. Uległam. Spuściłam rękawy bluzy i usiadłam na łóżku. - Otwarte - powiedziałam od niechcenia i podciągnęłam kolana pod brodę. Zobaczyłam go. Zobaczyłam najważniejszą osobę w moim życiu. Damiana. Zawsze jak go widziałam to zapierało mi dech w piersiach. Tym razem nie było inaczej. Zacisnęłam mocniej ręce na końcu rękawów i usiadłam po turecku, wpatrując się w niego. - Marcela, kochanie - uwielbiałam jak tak do mnie mówił, spokojnie, cicho. - Co ty wyprawiasz?! Co to miało znaczyć?! Cięłaś się?! No i czar prysł. Kiedy krzyczał, nie było za miło. Spuściłam głowę i zaczęłam szlochać. Tak, cięłam się. Czasami to robiłam. Szczególnie wtedy, kiedy było mi ciężko na sercu, a nie miałam komu się wygadać. Wtedy w żyletce znajdowałam swoją przyjaciółkę, swoją drugą połówkę. Ocknęłam się dopiero wtedy kiedy poczułam, że Damian…