Romans · 4 min czytania
miłość nie jedno ma ime cz. 5
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
-wszystko ok?-powiedzial ktos zmartwionym glosem -prosze mnie zostawic-krzyknela nie podnaszac glowy -Amelka, czemu placzesz?,slonko co jest? -Wiktor?ojej nawet nie wiesz jak sie ciesze ze cie znów widze-szeptala przytulajac sie juz do niego tak jak zwykla przytulac sie do ojca -widzisz cieszysz sie a przed momentem malo brakowalo a utracilabys moje towarzystwo-próbowal ja rozbawic smiesznie zmieniajac mimike twarzy -przepraszam-otarla lzy i osuszyla policzki chusteczka jaka podal jej Wiktor -nic nie szkodzi,opowiadaj co sie stalo!! -no nie wiem..-zawachala sie -powiedz,bedzie ci lzej,zobaczysz, obiecuje ze nie bede sie smial-usmiechnal sie unoszac dwa palce u reki do góry -nie ma sie z czego smiac,przyjechalam tu do chlopaka, on tu studiuje -naprawde,mhm, myslalem ze nie masz chlopaka, nic nie wspominalas w pociagu-zachmurzyl sie i cos powiedzial ale bardzo nie wyraznie -mam,tzn juz nie mam -co sie stalo, nie placz prosze cie-glaskal ja gdyz znów zaczela plakac -zastalam go z jakas blondyna w lózku gdy do niego przyszlam-powiedziala drzacym glosem polykajac wlasne lzy -tak mi przykro,moje biedactwo, napewno go kochasz ale zobaczysz to przejdzie nie szybko ale przejdzie, nie warto sie dolowac, on niebyl ciebie wart, nie byl, co za ..dran-zmarszczyl brwi i mocniej przycisnal Amelie do siebie -spokojnie juz zobaczysz wszystko bedzie ok,ulozysz sobie zycie z jakims super facetem który doceni jaki skarb odkryl -nie, nic nie bedzie ok!nic sie nie ulozy!! -cii...spokojnie -nie uspakajaj mnie, przyjechalam tu aby