Biografia · 5 min czytania
miłość nie jedno ma imie cz.2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nie bylas jego córka-powiedziala wykonczona choroba matka i mimo tego iz byla slaba ,córka zobaczyla te zapalajace sie ogniki nienawisci jakie widziala przez 23 lata jej krótkiego zycia ilekroc matka spojrzala na nia.Amelia pamietala doskonale jak ugrzezly jej slowa w ustach i nie zdolala nawet zaprzeczyc ze to niemozliwe.NIEMOZLIWE!! Slowa matki dudnily w jej uszach jakby kazda litera z chalasem spadala na ziemie -hehe-zasmiala sie chrapliwym od kaszlu glosem-odjelo ci mowe?biedne dziecko zawsze bylas taka naiwna, a jak widzisz nawet twój kochany tatulek cie oklamywal-powiedziala z lekka ironia -czy on .. , czy on wiedzial ze nie jestem jego córka? -alez oczywiscie,straszny z niego glupiec ,dosyc ze przyjal cie jako wlasna córke to jeszcze wyróznial cie z posród wlasnych dzieci , glupiec po tysiac kroc -nie obrazaj go slyszysz,nigdy wiecej sie nie waz-wywrzeszczala-nie zasluguje na to i nigdy nie zasluzyl, i owszem moze byl glupcem ale tylko jeden raz gdy postanowil zostac twoim mezem Matka pobladla , Amelia nigdy jej sie nie sprzeciwiala mimo tego ze traktowala ja najgorzej z dzieci córka lasila sie zawsze by dostac choc najmniejsza pochwale,choc odrobine milosci,ciepla.Kobieta wystraszyla sie patrzac na córke która jak dopiero teraz zauwazyla jest juz dorosla kobieta .mocno zakaszlala i skulila sie na lózku jak mala dziewczynka. -kto jest moim ojcem, z kim..z kim go zdradzilas?-krzyczala nie przejmujac sie stanem matki ja.. ja nie..nie chce..nie moge .. -pytam po raz ostatni.Matka mocno zakaszlala -kto to jest do cholery,a moze tylu ich bylo ze nawet nie wiesz który Amelio uspokój sie ..ekhe, ekhe-coraz wyraznbiej bylo widac ze matka czuje sie coraz gorzej -do cholery kto -to byl ,to byl ..boze ja nie moge to zniszczy jemu..ekhe..jego rodzinie..ekhe..zycie.. -a mi moglas?wlasnej córce i mezowi moglas?zniszczylas nam zycie,zatruwalas nas przez tyle lat zeby jego chronic?sama nie wierze w to co slysze..jestes zwykla..nawet nie wiem jak mam cie nazwac!-kto to jest!Amelia juznie wytrzymywala nerwowo czula ze zarazwybuchnie, ze za moment eksploduje. -to.. -tak? -to Jerzy -jaki Jerzy,nie znam zad.. -Jerzy Ad... -mamo dokoncz,dokncz prosze cie!!Ale juz nie…