Romans · 5 min czytania
miłość nie jedno ma imie cz. 6
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wiktor prowadzil ja uliczkami które byly do siebie bardzo podobne,gdyby nie on napewno by sie tutaj zgubila,widac ze dobrze znal te tereny.Wlokla sie za nim nie myslac nic i nie odzywajac sie,nie przerywal tej ciszy chyba wiedzial ze nie chce rozmawiac -tutaj mieszkam-odparl zadowolony i wskazal na ladna choc pamietajaca dawne czasy kamienice.Amelia równiez przystanela i przypatrywala sie chwilke budynkowi.Dostrzegl a iz, jest on pomalowany na jasno niebiesko choc w nocy nie oswietlony wydawal sie miec kolor szarawy.Kolo kazdego okna , a bylo ich duzo byly figurki aniolków. -wejdz-powiedzial otwierajac drzwi i przepuszczajac ja przodem W milczeniu wychodzili po schodach, mineli kilkanascie par drzwi i chyba znajdowali sie na 3 pietrze gdy Wiktor zatrzymal sie przed jednymi drzwiami na pietrze i zaczal je otwierac -nareszcie jestes, martwilam sie juz, przeciesz poszedles tylko do..o widze ze przyprowadziles goscia- powiedziala nieco zdumiona drobna blondyneczka,która stala jakies dwa metry przed nimi trzymajac w dloni talerz.Amelia troszke sie speszyla ale po zapraszajacym gescie Wiktora zdjela buty i podeszla do blondynki. -to jest Amelia a to Sylwia-powiedzial Wiktor a dziewczyny ucisnely dlon Ladna ta jego dziewczyna choc troche za niska jak dla niego-pomyslala Amelia przygladajac sie dziewczynie -bedziesz spala w salonie a ja z Sylwia w tym pokoju-powiedzial wskazujac jakies drzwi-powinno ci byc wygodnie -wam napewno tez-pomyslala ze zloscia ale usmiechnela sie jak tylko mogla najszczerzej -teraz przepraszam cie na moment ale musze chwilke porozmawiac z Sylwia -ok! nie ma sprawy idzcie Wyszli z przedpokoju a ona stala tam i goraczkowo myslala-Boze przeciez to jego dziewczyna , napewno jest zla ze mnie tutaj przyprowadzil. Chwycila szybko za notes który lezal na komodzie tuz obok telefonu i napisala: Wiktor przepraszam Cie ale nie moge wam przeszkadzac a tak wlasnie by bylo gdybym zostala, milo bylo cie poznac ale nie moge wykorzystywac twojej dobroci.Milego wieczoru, Amelia. P.S.przepros Sylwie za ten incydent. Po czym wybiegla przed budynek.Po przeciwnej stronie stronie ulicy byl postój taksówek wsiadla szybko do jednej i kazala sie zawiesc do hotelu polozonego jak najblizej dworca PKP Hotel byl maly ,nazywal sie Kalamir,byl czysty i zadbany a pokój jaki dostala bardzo wygodny i gustownie umeblowany , choc bardzo skromnie to szczególy tworzyly idealna calosc.Amelia wyczerpana zasnela szybko i tak jak prosila obudzono ja o godzinie 8.