Filozofia · 4 min czytania
Miłość nie wystarczy.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Stała naga pośród deszczu.Zimne krople spływały po jej piersiach ociekając aż do łona . Nie nie czuła przyjemności,lecz wszechogarniający ból. Miała nadzieje,że łzy niebios oczyszczą ją z niego. Tylko czy to jest możliwe,możliwe jest by on nagle zniknął rozpłynął się w powietrzu, a może do niego trzeba się przyzwyczaić? Lecz jeśli jej się to nie uda to, co wtedy zrobi?Tyle pytań nasuwało jej się do zmęczonej głowy i na żadne z nich nie znała odpowiedzi. Chociaż gdyby zapytała o to tych wszystkich ludzi zapewne uraczyliby ją tą samą śpiewką, co zawsze mianowicie „Wszystko będzie dobrze sama zobaczysz przecież nie można cierpieć przez całe życie, ale czy na pewno? Kolejna kwestia,która nie ma rozwiązania. Nagle w pulpicie wspomnień ukazała się jej tak dobrze znana twarz,jego twarz. Ta,która kiedyś przynosiła jej tyle radości teraz przypominała jedynie rozpacz. Zaraz, co On jej powiedział wtedy, gdy ją zostawiał? -Nie potrafię z Tobą być odkąd to się wydarzyło. -No proszę nazwij „to”,nie bój się tego-wykrzykneła. -Nie boję się-powiedział cicho. -Zatem powtórz za mną odkąd straciłaś dziecko-z jej ust wyrwał się kolejny krzyk. -Widzisz znowu zaczynasz-w jego głosie słychać było bezradność. -Zapomniałam, że dla Ciebie to był tylko mało znaczący płód-powiedziała łamiącym się głosem. -A ja, zapomniałem,iż tylko Ty cierpisz-dodał kpiąco. -Już mnie nie kochasz-powiedziała z bolącym uśmiechem na twarzy. -Kocham,ale nasz związek nie ma sensu już nigdy nie będzie nas łączyć to, co kiedyś-dodał. -Zatem odchodzisz-nie było to pytanie,lecz stwierdzenie. -Tak odchodzę-powiedział cicho zamykając za sobą dębowe drzwi. „Odchodzę” teraz znowu słyszała to słowo O-D-C-H-O-D-Z-Ę! Zrobił to, chociaż kiedyś obiecał…