Romans · 5 min czytania
miłośc niejedno ma imie cz.18
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
-co to za dziewczyna- spytala przerazona Amelia-znasz ja? -to sekretarka -czemu ona tak na mnie dziwnie patrzy? -bo slicznie wygladasz i ona napewno tez by tak chciala -mhm, nie sadze-nie dala sie przekonac dziewczyna -no i oczywiscie masz najprzystojniejszego chlopaka pod sloncem tego tez nie da sie ukryc -powiedzial po szelmowsku usmiechajac sie,Amelia tez sie usmiechnela, przygladajac sie swojemu rzeczywiscie przystojnemu chlopakowi który wlasnie ubrany byl w ciemny markowy garnitur i wygladal jak typowy czlowiek biznesu.Weszli do budynku i zauwazyla ze sekretarka nie jest jedyna osoba która sie tak zachowuje,wszyscy patrzyli na nia jak na UFO, a ona czula sie jak mala dziewczynka osaczona przez wredne potwory które drecza ja podczas snu. -kochanie ci ludzie widocznie nas obgaduja i dziwnie na nas patrza-powiedziala zrospaczona -poniewaz slicznie wygladasz-powiedzial przyciagajac ja w tym samym momencie i calujac ja namietnie az sie nogi pod nia ugiely -rozmarzesz mi caly makijarz-powiedziala gdy ja póscil-jak ja sie pokaze szefowi tej firmy?-spytala próbujac sie poprawic -zobaczy to co ja widze, piekna kobiete która wniesie wielki kapital do jego firmy i napewno jakies nowatorskie pomysly-wymienial wchodzac do windy i ciagnac ja za soba -prosze cie przestan,tak by moglo byc gdybys ty byl szefem a przeciesz nie jestes -znów wyciagasz wnioski, czemu jestes taka pewna -nie zartuj sobie nawet-zasmiala sie troche kpiaco.Wyjechali na 8 pietro i wyszli.Na korytarzu bylo mnóstwo ludzi którzy gdzies sie spieszyli,prawie kazdy mial przy sobie jakies papiery, teczki, walizki.Poczula sie jak w mrowisku.Nagle jakis mlody czlowiek podszedl do Wiktora,poklepal go po plecach i powiedzial: -qrde stary ty to masz zawsze szczescie, niesamowity wybór -znasz go?-Amelia patrzyla za oddalajacym sie mezczyzna,popatrzyla na Wiktora i zauwazyla ze sie czerwieni,zadko to robil, chyba tylko wtedy gdy ktos postawil go w naprawde niezrecznej sytuacji taj jak w szpitalu-kto to jest? -nikt wazny, pózniej ci powiem, chocmy juz -dobrze-powiedziala i zastanawiala sie nadal kto to mogl byc i do czego odniesione byly jego slowa.Weszli do jakiegos pomieszcenia któr oddzielone bylo od tych wszystkich ludzi szkalnymi drzwiami -dzien dobry panie Adamczyk- powiedziala drobna brunetka która napewno jechala wtedy z Wiktorem autem -poczekaj,co tutaj sie dzieje?-spytala zdenerwowana-przeciesz to jest twoja sekretarka!-krzyknela, a dziewczyna siedzaca za biurkiem podniosla glowe