Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 5 min czytania

miłość niejedno ma imie cz13

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Amelia weszla do mieszkania.Balagan byl straszny,az jej bylo wstyd przed Wiktorem, nie chciala by wzial ja za balaganiare.Sprzatnela szybko zgrubsza porozrzucane rzeczy z podlogi aby mozna bylo spokojnie przejsc i poszla do kuchni zrobic dla nich herbate.Czekajac az sie woda zagotuje uprzatnela brudne naczynia po kuchni,pootwierala okna w mieszkaniu.Przebrala sie w swieze ubrania i szla z ciasteczkami i herbata do Wiktora i zauwazyla ze wtulil sie w jej ulubiony fotel który kupila na jakiejs wyprzedazy i spal.Poprostu zasnal.Rozkleil ja ten widok ,wygladal tak slodko.Udawal przed nia twardziela ale naprawde wymeczyly go te trzy dni w szpitalu.Poszla po koc i przykryla go.Nie bedzie go meczyc. W tym czasie posprzatala po mieszkaniu ale juz tak porzadnie,zrobila pyszniutki obiadek az sie dziwila sama ze jej sie chcialo.Zazwyczaj nie miala na to czasu i ograniczala sie do pójscia na stólowke.Wiktor jeszcze spal wiec postanowila zejsc na dól do sasiadki.Miala ona klucze do mieszkania Ameli i jak dziewczyna zauwazyla skorzystala z niego gdyz w mieszkaniu nigdzie nie bylo sladu jej ukochanego pieska.Zeszla 3 pietra nizej i zapukala do drzwi.Otworzyla jej mloda kobieta która byc moze liczyla 35 lat, nie wiecej.Natychmiast przywital ja olbrzymi pies rasy dalamtenczyk. -sara, kochana-pieszczotliwie mowila do psa który lasil sie do jej nogi -witaj Amelko,gdzies ty sie podziewala tyle czasu?martwilam sie o ciebie i pozwolilam sobie wziasc do siebie sare -jestem ci strasznie wdzieczna,nie wiem co bym bez ciebie zrobila a mój pies pewnie by zmarl z glodu, nie mówiac co by sie dzialo w moim mieszkaniu. -gdzie bylas?, nie uprzedzalas mnie ze sie gdzies wybierasz-spytala sasiadka -mialam wypadek, potracil mnie samochod-powiedziala obojetnym glosem jak by przyzwyczaila sie juz do tego co jej sie przydazylo -boze kochany, jaki wypadek,wlaz szybko do srodka musisz mi wszystko opowiedziec, wlasnie mialam sie pytac skad ci sie wziely te zadrapania na twarzy-powiedziala zmartwiona przyjaciólka -przykro mi ale to nie dzis, bardzo cie przepreaszam ale mam goscia na górze i wlasciwie przyszlam tylko po sare,dziekuje ci jeszcze raz ze sie nia zajelas,przyjde do ciebie pózniej to poplotkujemy-powiedziala,przytulila sie do niej i pobiegla schopdami na góre co jakis czas glaskajac szczesliwego psa. -gdzie ty bylas-uslyszala glos Wiktora który stal przy drzwiach wejsciowych i wyraznie czekal na nia-martwilem sie o ciebie!! -nie jestem mala dziewczynka i nie potrzebuje

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
miłość niejedno ma imie cz13 — czytnik · opowiadania