Inne · 6 min czytania
Miłość zza krat
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Przez wiele lat byłam samotna, nie dlatego, że brakuje mi urody, ale jakoś tak nie spotkałam na drodze mężczyzny, przy którym krew w żyłach zaczęłaby szybciej krążyć. Już zaczynałam myśleć, że coś ze mną nie tak, że może jestem zbyt mało uczuciowa, a może zbyt zimna, ale pewien list, który był zaadresowany do zupełnie kogoś innego, wylądował w mojej skrzynce na listy. Przyglądałam mu się nieco zdziwiona, ale ulica i numer domu się zgadzały, imię moje, nazwisko bardzo podobne ale miasto inne. Nie było adresu nadawcy, a na stemplu pocztowym nie mogłam odczytać nazwy miejscowości z której list został wysłany. Coś dziwnego zaczęło się ze mną dziać, chyba zwykła babska ciekawość zaczęła przeze mnie przemawiać, bo postanowiłam sprawdzić kto ? i co?, no i oczywiście dlaczego? Czułam dziwne podniecenie, jakbym była detektywem na tropie przestępcy, wskoczyłam na rower i pojechałam na najbliższą pocztę. Obłożona książkami telefonicznymi, rozpoczęłam poszukiwania – spędziłam na poczcie kilka godzin, ale znalazłam to czego szukałam – numer telefonu kobiety, do której był adresowany list z mojej skrzynki . Zadowolona wróciłam do domu, spojrzałam na telefon, wzięłam list i zaciekawiona wykręciłam numer zapisany na kartce - Proszę – usłyszałam w słuchawce ciepły głos kobiety - Dzień dobry pani – powiedziałam i przedstawiłam się mojej rozmówczyni - Dotarł do mnie list adresowany na pani imię i nazwisko, ale nie jestem teraz pewna czy i jak go pani odesłać – ciągnęłam rozmowę -Niech mi pani powie co to za list, bo wcale nie jestem pewna czy chcę go otrzymać – powiedziała moja rozmówczyni Kiedy opisałam jej kopertę i trochę charakter pisma, którym wypisany był adres, kobieta stanowczo odmówiła dalszej rozmowy. - Proszę ten list sobie zatrzymać, wyrzucić do śmieci, spalić, albo cokolwiek pani chce, byle on do mnie nie trafił, do widzenia, dziękuję – usłyszałam trzask odkładanej słuchawki Troszkę zdziwiona reakcją mojej imienniczki, popatrzyłam na kopertę i już wiedziałam, że zajrzę do środka, może będzie tam wiadomość na temat nadawcy. W kopercie było kilka kartek papieru zapisanych drobnym, równym pismem, w miarę jak czytałam jego słowa zaczynałam rozumieć reakcję kobiety. List wysłany był z zakładu karnego, mężczyzna który go pisał musiał cierpieć z powodu tego co zrobił, a ze słów wynikało, że zrobił to niechcący. Próbował to wyjaśnić kobiecie, do której zadzwoniłam, ale ta niestety nie chciała go słuchać, pewnie ani wtedy, ani teraz. Fakt więzienia są przepełnione z powodu karania „niewinnych” osób i być może ona właśnie tak myślała o swoim facecie, ja jednak postanowiłam poznać „niewinnie ” skazanego. - Co ty robisz ? – mówiłam sama do siebie – pakujesz się w kłopoty, źle ci żyć spokojnie?…