Wróć do katalogu

Miłość zza krat

Nigdy nie wiadomo, czego się można po sobie spodziewać.

Alicja L, opublikowano , 6 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Przez wiele lat byłam samotna, nie dlatego, że brakuje mi urody, ale jakoś tak nie spotkałam na drodze mężczyzny, przy którym krew w żyłach zaczęłaby szybciej krążyć. Już zaczynałam myśleć, że coś ze mną nie tak, że może jestem zbyt mało uczuciowa, a może zbyt zimna, ale pewien list, który był zaadresowany do zupełnie kogoś innego, wylądował w mojej skrzynce na listy. Przyglądałam mu się nieco zdziwiona, ale ulica i numer domu się zgadzały, imię moje, nazwisko bardzo podobne ale miasto inne. Nie było adresu nadawcy, a na stemplu pocztowym nie mogłam odczytać nazwy miejscowości z której list został wysłany. Coś dziwnego zaczęło się ze mną dziać, chyba zwykła babska ciekawość zaczęła przeze mnie przemawiać, bo postanowiłam sprawdzić kto ? i co?, no i oczywiście dlaczego? Czułam dziwne podniecenie, jakbym była detektywem na tropie przestępcy, wskoczyłam na rower i pojechałam na najbliższą pocztę. Obłożona książkami telefonicznymi, rozpoczęłam poszukiwania – spędziłam na poczcie kilka godzin, ale znalazłam to czego szukałam – numer telefonu kobiety, do której był adresowany list z mojej skrzynki . Zadowolona wróciłam do domu, spojrzałam na telefon, wzięłam list i zaciekawiona wykręciłam numer zapisany na kartce - Proszę – usłyszałam w słuchawce ciepły głos kobiety - Dzień dobry pani – powiedziałam i przedstawiłam się mojej rozmówczyni - Dotarł do mnie list adresowany na pani imię i nazwisko, ale nie jestem teraz pewna czy i jak go pani odesłać – ciągnęłam rozmowę -Niech mi pani powie co to za list, bo wcale nie jestem pewna czy chcę go otrzymać – powiedziała moja rozmówczyni Kiedy opisałam jej kopertę i trochę charakter pisma, którym wypisany był adres, kobieta stanowczo odmówiła dalszej rozmowy. - Proszę ten list sobie zatrzymać, wyrzucić do śmieci, spalić, albo cokolwiek pani chce, byle on do mnie nie trafił, do widzenia, dziękuję – usłyszałam trzask odkładanej słuchawki Troszkę zdziwiona reakcją mojej imienniczki, popatrzyłam na kopertę i już wiedziałam, że zajrzę do środka, może będzie tam wiadomość na temat nadawcy. W kopercie było kilka kartek papieru zapisanych drobnym, równym pismem, w miarę jak czytałam jego słowa zaczynałam rozumieć reakcję kobiety. List wysłany był z zakładu karnego, mężczyzna który go pisał musiał cierpieć z powodu tego co zrobił, a ze słów wynikało, że zrobił to niechcący. Próbował to wyjaśnić kobiecie, do której zadzwoniłam, ale ta niestety nie chciała go słuchać, pewnie ani wtedy, ani teraz. Fakt więzienia są przepełnione z powodu karania „niewinnych” osób i być może ona właśnie tak myślała o swoim facecie, ja jednak postanowiłam poznać „niewinnie ” skazanego. - Co ty robisz ? – mówiłam sama do siebie – pakujesz się w kłopoty, źle ci żyć spokojnie?…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych