Inne · 2 min czytania
Miszcz Marian i czasoprzestrzeń
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Tego dnia miszcz zawziął się i postanowił zagiąć czasoprzestrzeń. Czasoprzestrzeń była długa na pół metra, chropowata i szara, na oko jakieś 1,5 kila. Miszcz siadł na ziemi, zaparł się i zaczął ją wyginać na prawym kolanie. Czasoprzestrzeń była twarda jak cholera i miszczowi pot zrosił za przeproszeniem czoło zmarszczone. Czasoprzestrzeń odskoczyła i walła miszcza Kantem. Marian udał, że nie poczuł nietzschego i jak gdyby nigdy nic założył czasoprzestrzeni podwójnego sokratesa. Tamta zaskrzypiała i już wydawało się, że się ugnie kiedy końcówka czasoprzestrzeni wymcła się z mocarnych dłoni miszcza . Na tyci kawałek czasu wygła się i Mariana cofło. ocknał się pięć minut…