Fantasy · 3 min czytania
Mit o powstaniu świata
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Cisza. Wszechogarniająca, przeraźliwa cisza. Taki był początek. Cisza i wielka pustka. Jedyne, co go otaczało. Nienawidził tej samotności i przerażała go od pierwszych chwil istnienia. Trwał więc przez wieki. Niewzruszony, cichy, bezduszny. Ale w końcu coś w nim pękło. Zaczął płakać. Na początku było to leciutkie szlochanie, lecz po pewnym czasie przerodziło się to w pełen bólu i samotności płacz. Płacz tak mocny, że przełamał wszechogarniającą pustkę i ciszę. Chłopiec przestał płakać. Zaczął obserwować. Jego ból i smutek dał początek kosmosowi, którego czarna barwa odzwierciedla te uczucia. Ze zdumieniem zauważył, że łzy, które spłynęły po jego policzkach, dały początek wszystkim ciałom niebieskim. Uspokoił się i spoglądał zaciekawiony. Pragnął teraz poznawać nowe rzeczy. Zaczął przemierzać niezliczone światy. Z początku zafascynowany nowymi widokami i doznaniami. Z czasem dostrzegł jednak, że wszystkie one są niestety do siebie bardzo podobne. Zniechęcony bezcelowym podróżowaniem osiadł na jednej planecie. Była to planeta szczególna, została bowiem stworzona z jego pierwszej najczystszej, największej łzy. Ziemia. Jednak nie różniła się ona niczym od innych. Te same jałowe ziemie, te same bure kolory. Wszystko takie, jak w tych innych światach. Wtedy z jego oczu wydobyła się jedna łza - łza zawodu. Spływając wolno po policzkach, wchłonęła jego marzenia i pragnienia