Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 13 min czytania

MM: Czerwona Krew i Zimna Stal (14)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- Snake, wróciłeś do nas! – ucieszyła się Amina i pomogła mu usiąść – Mistrz Ervengald użył tego nowego urządzenia, początkowo bałam się że to cię zabije ale udało się!

- Ervengaldzie, jesteś prawdziwym czarodziejem. Dziękuję! – zwróciła się do starego elfa, który uśmiechnął się najserdeczniej jak tylko mógł. Snake wstał już z łóżka. Miał na sobie opatrunek, a do jego klatki piersiowej przyczepione były jakieś gumowe węże. Ervengald podszedł do niego i pomógł mu je zdejmować, a Amina podała Sake’owi kubek gorącej herbaty, którą przed chwilą zaparzyła Schilla. Kiedy zbliżyła się do niego – poczuł zapach jej perfum, ten sam zapach który przed chwilą napotkał w Tamtym Świecie.

- To ty mnie sprowadziłaś, dziękuję – uścisnął serdecznie przyjaciółkę. - Dziękuję wam wszystkim… - uścisnął rękę Ervengaldowi i posłał uśmiech Schilli. Dziewczyna – elf odpowiedziała mu równie promiennym uśmiechem. - Robiliśmy co mogliśmy, Snake… I udało się! – cieszył się Ervengald. - Myślałem że już przyszedł na mnie czas…

Nagle Snake coś sobie przypomniał.

- Amina, daj mi swój medalion! Szybko!

Dziewczyna zdjęła ze swej szyi wiszący na srebrnym łańcuchu dysk i podała mu go.

- Co chcesz zrobić?

Snake bez słowa przekręcił pierścień medalionu w taki sposób, żeby jego wzory utworzyły świetlisty symbol który zobaczył na krótko przed powrotem z Tamtego Świata.

- Miecz Przeznaczenia! – sięgnął po leżący na stoliku sztylet, po czym ułożył go na medalionie w taki sposób, aby połączył ze sobą cztery diamentowe gwiazdki zdobiące obrzeża srebrno – czerwonego dysku. Ervengald, Schilla i Amina patrzyli z zainteresowaniem na jego działania. Przez chwilę nie działo się nic, wkrótce jednak poczuli lekki powiew wiatru i jakby odległy grzmot, który stopniowo narastał. Wkrótce huk stał się tak potężny, że musieli sobie zatkać uszy, a podłoga i meble zaczęły drżeć. Z medalionu wystrzeliła błyskawica i utworzyła w powietrzu rysę, przez którą wlewało się do pokoju białe światło. Po kilku chwilach rysa rozszerzyła się i do wnętrza domu Ervengalda wypadły z niej dwie osoby. Następnie szczelina zamknęła się, a grzmot momentalnie ucichł. Początkowo przerażeni Schilla, Amina i Ervengald, ujrzeli na podłodze dwie młode dziewczyny leżące bez ubrań w kałuży jakiejś niebieskawej mazi. Snake pomógł im się podnieść i wtedy Amina poznała Justynę i Veronikę. Podobnie jak wcześniej u Snake’a jej zdziwienie szybko przeszło w radość. Przywitała się z nimi uściskami i pocałunkami w policzek. Schilla przyniosła im miskę z ciepłą wodą i czyste ręczniki, aby mogły zmyć z siebie lekko fosforyzującą, błękitną substancję. Ervengald podreptał do szafy w poszukiwaniu jakiejś odzieży.

Ogień wesoło trzaskał w kominku przeskakując z gałązek na gałązki, podczas gdy czworo ludzi i dwoje elfów siedziało przy stole i rozpoczynało kolację. Oczywiście Snake i Justyna byli bez reszty pochłonięci sobą, Amina ucięła sobie pogawędkę z Schillą, a siedząca obok niej Veronica znalazłą wspólne tematy z Ervengaldem.

- Więc teraz wszystko jest jasne… To w ten sposób przejawia się moc medalionu. Dotychczas myślałam że chodzi tylko o Miecz. - Miecz jest istotny, piękna panienko, ale on jest jak uczona księga która tworzy całość dopiero wraz z odpowiednią oprawą… - A czym według ciebie, czcigodny Ervengaldzie, była ta błękitna substancja? - To ektoplazma. Oddziela ona oba światy i normalnie jest niewidzialna, ale tym razem pojawiła się przerwa w ciągłości bariery… Są to rzeczy o których tylko słyszałem, nigdy nie sądziłem że uda mi się to zobaczyć na własne oczy… Tymczasem Amina słuchała opowieści Schilli o elfach i ich baśniowej krainie leżącej gdzieś w głębi tego lasu. - Schilla, wiesz… Ja nie wierzyłam że elfy istnieją naprawdę… Trochę mi teraz głupio… - Zwykle staramy się unikać ludzi – uśmiechnęła się jej rozmówczyni – Ukrywaliśmy się przez całe tysiąclecia, dopiero niedawno powróciliśmy na te tereny. To przez ludzi musieliśmy opuścić piękne lasy i zamieszkać na tamtej wyspie… - Na wyspie? Opowiedz mi o tym – poprosiła Amina - Starożytni ludzie byli bardzo uczeni. Znali każdy zakątek Ziemi. Dla elfów, jednorożców i centaurów nie było już tam miejsca… - Więc te stworzenia istnieją naprawdę? - Oczywiście! Mam przyjaciela centaura. Zwie się Tauris. No więc elfy musiały znaleźć sobie nowy dom. Zamieszkaliśmy na pewnej wyspie, pokrytej bujnymi lasami i rozległymi łąkami. Zabezpieczyliśmy ją zaklęciami, tak żeby była niewidoczna i żeby nikt nie mógł się do niej zbliżyć. Tamtejsi ludzie nazywali to miejsce Trójkątem Bermudzkim. Żyliśmy tak tysiące lat, aż do nastania Nowej Ery, kiedy Ziemia na powrót stała się domem wszystkich stworzeń, nie tylko ludzi. - To bardzo ciekawe. I ty to wszystko przeżyłaś? - Ja? Nie… - roześmiała się Schilla – Elfy nie żyją aż tak długo. Słyszałam opowieści dziadka i rodziców. Snake opowiedział Justynie wszystko co wydarzyło się podczas jej nieobecności. Po kolejnej przerwie na wymianę czułości, zaczęli wspólnie zastanawiać się nad przyszłymi planami i sposobem na pokonanie czarnoksiężnika. - Spotkałam się z Karim Singhiem i wiem do czego jest zdolna ta bestia – powiedziała Justyna – On potrafi czytać w myślach. Dlatego nie da się go wziąć z zaskoczenia. - Proponujesz bezpośredni atak? Ludzie Aminy mogliby wprawdzie odwrócić uwagę wilkołaków pilnujących zamku, a elfy jeśli się zgodzą, mogą wspomóc naszych strzałami. Ale jak poradzimy sobie z czarnoksiężnikiem? - Po prostu wejdziemy tam. Veronica zna na pewno jakieś zaklęcia ochronne. Poza tym mamy Miecz Przeznaczenia. Sam widziałeś co on potrafi! - Masz rację, kochanie. Zwyciężymy. Bogowie są po naszej stronie!

Ervengald, widząc że jego goście zakończyli już jedzenie, rozpoczął przygotowania do noclegu. Schilla natomiast zajęła się zmywaniem naczyń. Wprawdzie Veronica chciała jej w tym pomóc, ale dziewczyna – elf podziękowała jej grzecznie i nie pozwoliła nawet dotknąć się do glinianych talerzy.

- Veroniko, jesteś naszym gościem więc pozwól mi się tym zająć. Naprawdę to bardzo miło z twojej strony ale to tylko kilka talerzyków…

Ervengald zawiesił na wspierających sufit słupkach trzy hamaki i przygotował dwa posłania na podłodze.

- Naszych gości zapraszamy do wypoczynku na wygodniejszych miejscach, a my z Schillą wyśpimy się na…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%