Fantasy · 9 min czytania
MM: "Czerwona Krew i Zimna Stal" (2)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Snake i Justyna zdążyli już zapomnieć o tym dziwnym zdarzeniu, aż do czasu gdy przyszło im ponownie zmierzyć się z niewyjaśnionymi zjawiskami. Gdy przybyli do Green Hills i przywitali się ze swymi przyjaciółmi, pomimo śmiechów i wesołych rozmów panujących na zorganizowanych na ich cześć hucznych przyjęciach, zauważyli że w mieście panuje jakiś niepokój. Nawet Ferdinald często się nad czymś zamyślał, ale zapytany uspokajał ich że wszystko jest jak w najlepszym porządku. Coś jednak było nie tak. O tym co gnębi króla i mieszkańców ich rodzinnego królestwa Snake i Justyna dowiedzieli się trzeciego dnia ich pobytu w zamku Green Hills. Był już późny wieczór, a w wielkiej sali balowej płonęły setki świec wetkniętych w zwisające z sufitu bogato zdobione żyrandole. Od ścian przybranych miejscami we wzorzyste kobierce odbijały się dźwięki muzyki i gwaru rozmów zasiadających przy stołach gości. Snake i Justyna siedzieli na honorowych miejscach po prawej stronie króla Ferdinalda, naprzeciwko siebie mieli Gladiusa i Nastasię, a nieco z boku Hallmarka i Nicolę. Po lewej stronie króla zajmowali miejsca inni wysocy rangą dowódcy – Mauzer i Rudolph. Justyna pochłonięta była bez reszty rozmową z Nastasią, swoją dawną służącą i przyjaciółką, a obecnie żoną Gladiusa. Dziewczyna opowiadała jej o zmianach jakie zaszły w ciągu kilku lat ich rozłąki i o tym jak dobrze żyje się wszystkim pod rządami króla Ferdinalda. Snake z kolei uciął sobie wesołą pogawędkę ze swoimi serdecznymi przyjaciółmi Gladiusem i Hallmarkiem. Wspominali wspólne bitwy i wieczorne spotkania w gospodzie, w której gościom usługiwała piękna Nicola. Tą właśnie Nicolę obejmował czule Hallmark, a ona uśmiechała się promiennie i raz po raz zerkała na dwójkę dzieci bawiących się w rogu sali. Snake dowiedział się również że jego dawny wróg Crato został zwolniony z więzienia, ale dostał bezwzględny zakaz powrotu z wygnania, na które zamieniono jego dotychczasową karę. Podobno był za to bardzo wdzięczny. Ferdinald nalał wina i wzniósł do góry swój puchar. Pozostali poszli za jego przykładem.
- Wypijmy za zdrowie naszych drogich przyjaciół! Snake, twoja odwaga i męstwo przyniosły wiele chwały naszemu królestwu, to zaszczyt mieć u swego boku tak wielkiego wojownika! Justyno, twoja uroda rozświetla mroki tej nocy a waleczność i poświęcenie rozsławiły twe imię po wszystkich okolicznych krainach! Wypijmy za największego bohatera ostatnich lat i najbardziej nietypową księżniczkę na świecie!
Zawartość kielichów szybko znalazła się w ustach zebranych przy stole biesiadników, Justyna i Snake byli jednak nieco zawstydzeni tym że traktowano ich tak wyjątkowo.
- Ferdinald, proszę nie przesadzaj... – roześmiała się piękna blondynka – My tylko jakimś dziwnym trafem zwykle jesteśmy tam gdzie akurat coś się dzieje... - Nie macie pojęcia jak miło jest wrócić do domu i zobaczyć was wszystkich! – dodał Snake – Wznieśmy toast za nasze spotkanie i naszego króla Ferdinalda!
Część 22 / 2
Kielichy ponownie poszybowały w górę. Służba postawiła na stole kolejny dzban z winem, a Hallmark podjął się napełnienia pustych już kryształowych pucharów. Wtedy właśnie otworzyły się drzwi i do środka wbiegło dwóch zdyszanych żołnierzy. Skłonili się pośpiesznie i podążyli w kierunku stołu.
- Panie! – zawołał jeden z nich do króla – Znowu się zaczęło! Jest pięć ofiar! - Na wszystkie demony, gdzie?! – Ferdinald podniósł się z miejsca rozlewając wino na biały obrus. - We wsi Doomanov, przybył posłaniec który widział na własne oczy! - Podchodzą coraz bliżej... – zbladła Nicola – Amanda, Cornell chodźcie do mamy!
Dwójka dzieci porzuciła zabawki i przybiegła do matki. Nicola wstała od stołu i wyprowadziła je z sali. Hallmark i Gladius odstawili kielichy i spojrzeli po sobie. Snake położył Ferdinaldowi rękę na ramieniu i spojrzał mu w oczy.
- Dość tych tajemnic, powiedzcie wreszcie co tu się dzieje? Od początku zauważyłem że coś przed nami ukrywacie... - Nie gniewaj się, Snake – odrzekł Ferdianald – Nie chcieliśmy was obarczać naszymi problemami. Przyjechaliście tu odpocząć... - Wielokrotnie pomagaliśmy zupełnie obcym ludziom, jak moglibyśmy więc zostawić w potrzebie was? – zdziwiła się Justyna – Mów szybko o co chodzi! - Bo widzicie – zaczął Ferdinald – Początkowo sami myśleliśmy że…