Fantasy · 13 min czytania
MM: Miecz Przeznaczenia (odc. 6)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Po nocnym sztormie na pokładzie „Bazyliszka” nie było już praktycznie śladu, nie licząc kilku kałuż wody szybko wysychających w świetle porannego, zwrotnikowego słońca. Szczęśliwym trafem na statku nie było większych uszkodzeń oprócz naderwanego żagla i kilku zerwanych lin. Wzburzone fale zmyły jedynie z pokładu kilka skrzyń z ekwipunkiem, których szczątki porozrzucane były na pobliskich, wystających z wody skałach. Największą stratą był natomiast cenny medalion, z którym wiązały się tak wielkie nadzieje. Załoga już od pewnego czasu krzątała się i przywracała statek do porządku, młodzi, opaleni chłopcy już nie pierwszy raz zetknęli się z rozszalałym żywiołem, tak więc w porę zdążyli ocalić żaglowiec przed roztrzaskaniem się o skały. Teraz rozwiązywali splątane liny, łatali żagiel i rozmawiali o tajemniczej sile z jaką zetknęli się minionej nocy. Snake, Justyna i Veronica siedzieli na schodkach prowadzących na podwyższenie na rufie.
- Bez amuletu wiele nie zyskamy – odezwał się Snake spotykając się z milczącą zgodą ogółu towarzystwa – Ale jest nas tu razem ponad dwadzieścia osób, w ciągu kilku dni możemy przeczesać całe dno, zwłaszcza że nie jest tu chyba bardzo głęboko... – dodał patrząc na wyłaniające się z morza skały. - O ile nie połknęła go jakaś żarłoczna ryba – wtrąciła pesymistycznie Veronica. - Hej! – Justyna przystąpiła do bardziej praktycznego działania – Sprawdźcie no jak tu jest głęboko!
Jeden z marynarzy zabrał się do wypełnienia tego polecenia, spuszczając za burtę linę zakończoną metalowym obciążnikiem. W tej samej chwili spod pokładu wyszli Rolland z Aminą, którzy przynieśli pozostałym trochę suszonych placków jęczmiennych i dzban wina z rumem.
- Zjedzcie coś i napijcie się, nie mieliście nic w ustach przez całą noc – dziewczyna postawiła wiklinową tacę na deskach pokładu i usiadła obok Snake’a – Zaraz wspólnie zastanowimy się co robić dalej... - Przede wszystkim musimy odzyskać medalion – powiedziała Veronica – ale jeśli nawet nam się uda to i tak stracimy kilka dni, a najkorzystniej byłoby uderzyć teraz, dopóki księżyc nie jest w pełni... Czarnoksiężnik jest teraz słabszy niż zazwyczaj... – mówiąc to sięgnęła po prowiant – Dzięki Amina. - Nie jest to może śniadanie marzeń, ale głodnemu wystarczy – dodał Rolland. Po kilku minutach podszedł do nich chłopak który mierzył głębokość morza. - Pod nami dwadzieścia pięć sążni – zakomunikował i spojrzał łakomie na jedzenie. - Częstuj się – poleciła Justyna, która właśnie kończyła swoją porcję popijając wino z dzbana. Snake i Veronica również zaspokoili już pierwszy głód. - Nie jest źle – rzekła Amina podnosząc się z miejsca – Nie ma na co czekać...
Ruszyła pewnym, zdecydowanym krokiem w kierunku prawej burty statku, przez krótką chwilę patrzyła na wyjątkowo spokojne w tej chwili morze, po czym zrzuciła swą czarną, zdobioną srebrnymi nićmi tunikę, która do tej pory okrywała jej kształtne ciało aż do kolan. Znajdujący się na pokładzie marynarze przerwali pracę. Niektórzy z nich aż otwarli usta z wrażenia, jakie wywołał na nich widok nagiej, zgrabnej dziewczyny o południowym typie urody. Rzeczywiście Amina wyglądała w tej scenerii wyjątkowo powabnie, promienie znacznie wzniesionego już nad horyzontem słońca oświetlały jej śniadą skórę kontrastującą z błękitem niemal nieruchomej dzisiaj tafli wody. Dziewczyna wzięła głęboki wdech i rzuciła się w morskie głębiny burząc panujący w nich dotychczas spokój. Pozostała na pokładzie czwórka jej towarzyszy również zbliżyła się do burty. Byli nieco zaskoczeni spontanicznym zachowaniem swej koleżanki, ale wiedzieli że nic złego się jej nie stanie, ponieważ w wodzie czuła się znakomicie. Zresztą większość mieszkańców jej portowego miasta miała już od dziecka kontakt z morzem, a warunki do nurkowania były tego ranka znakomite. Snake skwitował jej wyczyn jednym krótkim komentarzem: szalona.
Część 22 / 2
Po kilku chwilach Amina wynurzyła się na powierzchnię, zaczerpnęła powietrza i spytała z udawaną pretensją w głosie:
- To co, nikt mi nie pomoże?! - Powiem chłopakom żeby połowa pomogła szukać medalionu – powiedziała Veronica i powędrowała w głąb pokładu. W ślad za nią podążył Rolland. Amina tymczasem posłała patrzącym na nią z pokładu przyjaciołom promienny uśmiech, wzięła kolejny głęboki wdech i zanurzyła się pod powierzchnię. - Poczekaj, pomogę ci – krzyknął Snake, zrzucając z siebie buty i brązowe marynarskie spodnie. Następnie rozpiął swą jasną koszulę, mrugnął figlarnie do Justyny i przeskoczył przez burtę. - Nie ma mowy! Płynę z wami! – zdecydowała się Justyna i pozbyła się swojej jasnoniebieskiej bluzki i tegoż samego koloru spodni, dając tym samym marynarzom kolejny powód do zachwytu i podziwiania nieskazitelnego piękna.
- Veronika, popłyniemy z nimi? – zapytał Rolland patrząc na swoją piękną kuzynkę która stała przy burcie i patrzyła w morze. Lekki wiatr bawił się jej jasnymi włosami a błękit oczu idealnie komponował się z wodą i niebem. Wokół nich marynarze przygotowywali się do nurkowania, zrzucając z siebie buty i spodnie. Kilku z nich już znajdowała się w wodzie.
- Myślę że należałoby im pomóc – zachęcał dalej dziewczynę Rolland. - Pomożemy – odparła Veronica – Ale mam lepszy pomysł...
Podwodny świat zachwycił ich bogactwem barw i spokojem. Nie sądzili że pod powierzchnią może być aż tak pięknie. Wokół raf pływały mniejsze i większe kolorowe rybki, niektóre miały na swoim ciele misterne wzory, inne różnokolorowe pasy lub plamy. Na dnie znajdowały się rozgwiazdy dochodzące do długości ludzkiego przedramienia, miejscami natykali się także na małże i kraby. Wszystkie te stworzenia poruszały się harmonijnie, nigdzie się nie spiesząc, a obecność trojga ludzi nie robiła na nich specjalnego wrażenia. Kilkanaście metrów ponad nimi na tle rozświetlonego przez słońce błękitu widniał spód ich statku. Niezbyt duża głębokość i dobra przejrzystość wody sprawiała że nagie ciała nurków również lśniły w podwodnym blasku. Penetrowali oni dno akwenu poszukując przedmiotu, bez którego dalsza misja nie miałaby szans na powodzenie. Justyna z długimi, falującymi blond włosami…