Komedia · 4 min czytania
Mocz króla
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
O rany. Muszę się wysikać.
Podnoszę głowę i oceniam szanse na dyskretną defekację.
Fatalnie. Ludzie się gapią, Joanna się przechadza … Nie będę sikał na ich oczach!
Ale muszę! Jeszcze parę chwil i mi pęcherz zrobi zamach bombowy w Jerozolimie. Ciekawe, czy znajdzie się jakiś Muzułmański Front Nieustającej Wojny i Walki Wręcz, który się do tego zamachu przyzna. Hehe.
O, jak się pomyśli przez chwilę o czym innym, to już lepiej. Już ten mocz tak nie uciska.
Część 22 / 2
Tyle że teraz do tego moczu wróciłem! I znowu mi staje przed oczami żółty strumień… Przecież to by była krótka minutka! Czy ci wszyscy ludzie nie mogą sobie pójść? Na chwilę! Czy Joanna nie może na chwilę kimnąć? Dawaj, dziewucho, ciepło jak diabli, na cholerę ty tak łazisz? Chcesz wypocić wczorajszego żbika? Aj, Aśka, i tak już nie wrócisz do figury sprzed paru lat. Ależ wtedy mieliśmy namiętne lato, co?
Andrzej! Jeszcze raz pomyślisz o dymaniu Aśki, to ci cały twój organ dęba stanie i wtedy dopiero będzie kłopot. Teraz sobie spokojnie możesz leżeć i wyglądać majestatycznie. Grzywą czasem machnij i już. Król zwierząt, kurwa. Król zwierząt z szacunkiem w dżungli, tytułem Mistera Zoo i jakimś tajskim pęcherzem. Może dla legwana taki pęcherz byłby w sam raz, ale dla mnie?
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
Bez sensu, Andrzej! Po co ty ryczysz? Pomyśl: to raczej odstraszy, czy przyciągnie ludzi? I tak podobno narzekają, że się w zoo mało dzieje. Jest szansa na pozbycie się ich, na wywalenie całej tej bandy z aparatami, watą cukrową i debilnymi komentarzami, a ty im wokalną atrakcję fundujesz!!! Po co, Andrzej, po co? Szare komórki ci się w moczu utopiły?
A legwan dzisiaj jakiś niemrawy. Szkoda. On na co dzień ma coś z banią, zawsze jakiś numer odwali i cały tłumek gromadzi się przed jego klatką. Ale akurat wtedy, kiedy ja go…