Dla dzieci · 4 min czytania
Moja mała owieczka.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Postanowiłam, że w końcu wyznam innym całą prawdę. Może nie potraktujecie mnie poważnie, może będziecie się naśmiewać. Trudno, jakoś to przeżyję. W końcu mam dopiero trzynaście lat, a dzieci w tym wieku nie traktuje się jescze całkiem poważnie. Moją tajemnicą jest to, że... moją najlepszą przyjaciółką jest mała owieczka, mająca zaledwie 5 cm wzrostu.Ale to nie wszystko. Najdziwniejsze jest to, że ta owieczka żyje i nawet umie mówić w naszym języku. Może to Wam się wydać dziwne, możecie się ze mnie śmiać. Ale jeśli choć trochę interesuje Was jak ją znalazłam, to po prostu czytajcie dalej... Pewnego ciepłego, wiosennego dnia byłam razem z całą klasą na wycieczce. Jak zwykle wlekłam się z tyłu. Nagle pod moimi nogami zauważyłam małą owieczkę. Z początku wystaszyłam się troche, a następnie mój strach zastąpiła ciekawość. Skąd ona się tu wzięła? - zastanawiałam się. Z moich myśli wyrwał mnie głos mojej nauczycielki, mówiący bym się pośpieszyła. Ostrożnie włożyłam owieczkę do kieszeni tak, by nikt nie zobaczył, że coś znalazłam i ruszyłam za klasą. Pani spojrzała na mnie srogo i mruknęła pod nosem coś na temat "zupełnie nierozważnych dzieci". Nie przejęłam się tym zbytnio. W końcu ta pani była jedną z "najłagodniejszych" nauczycielek z mojej szkoły. Gdy wróciłam już do domu, od razu zamknęłam się w moim pokoju i położyłam owieczkę na łóżko. Zauważyłam, że ma zamknięte oczy, więc pomyślałam, że śpi. Z jednej strony trochę bałam się tego dziwnego stworzonka, a z drugiej byłam nim zafascynowana. Zamyślona, nawet nie zauważyłam, kiedy owieczka się obudziła. Usłyszałam jej cichy, piskliwy głosik, który pytał mnie: "Gdzie ja jestem?". Opowiedziałam jej kim jestem i jak ją znalazłam. Popatrzyła na mnie trochę nieufnie, a