Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 7 min czytania

Moja N.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Teatr Wielki w Warszawie. Przygasają światła migocząc lekko. Od dziecka uwielbiam ten moment. Ciemnoczerwone fotele nabierają głębszej barwy, na granicy światła i cienia. Powoli zaczyna rozbrzmiewać muzyka pochłaniając mnie bez reszty. Wszędzie widzę falującą masę ludzką. Nie pojedyncze osoby, nie jednostki, a ogół parujący energią życia. Różnokolorowe niteczki unoszą się nad nim. Łapię je zafascynowana, jak zawsze w takiej chwili i delikatnie za nie pociągam. Zbieram je i splatam w supeł, który otacza całe moje ciało. Ciepło. Teraz światło bije tylko ze sceny i z zielonego napisu EXIT nad moją głową. Muzyka rozbrzmiewa coraz szybciej i szybciej.

Współczesny balet. W sumie nudny ale tyle w nim mocy, energii, że aż nie mogę oderwać wzroku. Tancerze mają zupełnie inna aurę niż widzowie. Większą, bardziej żywiołową. Taniec jest pewnego rodzaju rytuałem, uwolnieniem i wyrażeniem siebie. Nie mogę już zamknąć oczu, nie mogę nawet zamrugać. Cała jestem muzyką i spojrzeniem, moje zmysły wyostrzone są do bólu. Przyjemnego bólu, którego chcę więcej. I dostaję go więcej. Nagle czuję jak wszystko się przekrzywia i zmienia. Tak jakby patrzeć na rzeczywistość przez pryzmat tafli wody. Docierają do mnie stare wspomnienia. Wiem, że są moje. Jakaś cząstka mnie rozpoznaje je z radością i drżeniem.

Znowu teatr. Ciemnoczerwone fotele. Loża. Wychylam się z niej, niby obserwując ludzi zajmujących miejsca tuż przed rozpoczęciem spektaklu, ale tak naprawdę to tylko pretekst, żeby delikatnie oprzeć dłoń na ramieniu stojącej obok mnie brunetki. Czuły gest, który zauważamy tylko my. Przyglądam się jej i widzę, jak w jej wielkich niebieskich oczach pojawiają się iskierki. Od początku wiem kim jest ta kobieta. Poznam ją wszędzie, w każdym wcieleniu, dopóki nie skończy się nasza wędrówka poprzez czas. Jest mi tak bliska jakby była częścią mnie. Wszystko wiruje, jak wtedy, gdy jest się zakochanym.

Pierwszy szok mija. Docierają do mnie obco brzmiące słowa. Pozwalam dojść do głosu mojej duszy, starym zapisanym tylko w niej wspomnieniom. Rozum powoli je przyswaja. Słowa nabierają sensu i znaczenia. Język francuski. Ludzie dyskutują z ożywieniem nie zwracając najmniejszej nawet uwagi na mnie i na moją pokrewną duszę. Słyszę śmiechy innych, czuję atmosferę rozbawienia. Dopiero teraz zwracam uwagę na wygląd ludzi. Osiemnastowieczna Francja- bez dwóch zdań. Potrząsam głową z niedowierzaniem. To dlatego zawsze czułam ciepło w sercu myśląc o tych czasach i tym kraju. Burza rudych loków otacza moją głowę, spływając falą aż do połowy pleców. Część włosów mam upiętych i mam na nich diadem, wyczuwam go pod palcami. Jakimś sposobem wiem, że mam zielone oczy- one nie zmieniają się w żadnym wcieleniu. Moja suknia jest jasnoniebieska, ze złotymi naszyciami na białym gorsecie. Szeleści przy każdym ruchu. Krynolina? Na szyi sznur pereł. Na białej wypielęgnowanej dłoni pierścienie. Czuje się piękna.

W oczach mojej ukochanej widzę potwierdzenie tego odczucia. Ma identyczne spojrzenie, jak to którym obdarza mnie w moim obecnym życiu. Pełne wyrazu, zastanowienia i ciepła. Jest ubrana w brązową suknie, ozdobiona rozetami, na jej zgrabnej szyi widzę złoty naszyjnik. Wiem, że dostała go ode mnie i nikt poza nami nie jest świadomy tego faktu. Jej ciemne włosy są spięte

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%