Filozofia · 3 min czytania
Moja nieśmiertelność
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
MOJA NIEŚMIERTELNOŚĆ
Coś się zmienia. Czuję to każdego dnia. Coś zmienia się we mnie. Granice zacierają się, dzień po dniu, godzina po godzinie. Tonę i łapczywie znów chwytam ostrego brzegu rzeczywistości. Nie potrafię rozpoznać swojego oblicza w tym zamęcie. Wiem, że wiele się zmieniło, zagubiłem swą niewinność, swoją pewność, niezmienność. Nie ma już dobra ani zła, nie ma trwałych, niezachwianych zasad i kojącej myśli, że wieczność wybacza nasze porażki i błędy. Nie ma już nic stałego – to co poza mną i we mnie płynie, ciągle płynie w niewiadomym kierunku i celu. Szare pióra unoszą się wokół – to obraz pokonanej dumy mojego plemienia. Teraz chciałbym już tylko zasnąć u twego boku i zanurzyć się w błogosławionym cieple twojej bladej skóry. Tak dobrze, że jesteś, że istniejesz. Jestem zmęczony tym, że ciągle tu jestem. Swoim strachem i nawet swoim zmęczeniem. Za dużo tu lęku i za dużo zwykłej, prostej prawdy, za mało nadziei, którą nie można wykarmić nawet jednego, najmarniejszego ze wszystkich dnia, wyjętego z rozsypującej się w proch księgi życia. Te rany, bolesne przeświadczenia, nie chcą się zabliźnić. Poranione mam uczucia i uczynki i nawet myśli o nich wciąż ropieją i cuchną. Wargi i skronie pulsują śmiertelną chorobą,…