Kultura · 5 min czytania
....::::Moja Oliwa::::....
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Jest miejsce, do którego wracam myślami
MOJA OLIWA
Jest miejsce, do którego zawsze wracam pamięcią, nawet, gdy jestem na końcu świata.
Taka jest moja Oliwa.
Wiosna... Tchnienie życia... Park ubiera się w zielone szaty... Idę powoli zrywając ukradkiem złocienie. Przechodzę obok stawu, w którym odbijają się pierwsze, nieśmiałe promienie słońca. Kaczki kąpią się w tym złotym blasku. Idę dalej, do lasu, gdzie spod liści wychylają swe główki białe przylaszczki. Wdycham ich świeży zapach i już wiem na pewno, że ona jest. Wiosna zawitała do Oliwy i zostaje! Wznoszę głowę ku niebu. Białe, jakby niedawno wyprane, obłoczki snują się powoli w kierunku wiejącego wiatru. Czuję wiosenną świeżość... Teraz wszystko można zacząć od nowa! Przypadek pozwala znaleźć mi czerwonego ze wstydu tulipana. Wiem, że wolałby jeszcze nie wschodzić, zrobił to trochę za wcześnie. Żeby go pocieszyć czule całuję go w maleńką główkę. Rozkwita na moich oczach, jest jeszcze bardziej czerwony. Jeszcze tylko chciwie przyglądam się zielonym pączkom, które są wszędzie.
Część 22 / 2
Zielono mi.
Bo taka jest moja Oliwa.
Lato... Przyszło niespodziewanie i równie gwałtownie jak pierwsza burza. Teraz dzień w Oliwie jest dłuższy, nie muszę się przejmować, że zbyt szybko dopadnie mnie noc. Wychodzę do mego ogródka, gdzie kwiaty dumnie wznoszą się ku niebu. Idę na spacer do parku. Słyszę śmiechy dzieci bawiących się w berka. Obserwuję turystów z Niemczech i z Anglii i jestem pewna, że myślą (każdy w swoim języku): „Boże, jak tu jest pięknie!” Spaceruję w stronę Katedry i słucham pięknej kłótni ptaków... Słońce zachodzi nad lasem oliwskim, ale jego promienie padają jeszcze na postać dumnej Katedry czyniąc ją jeszcze cudowniejszą, niż jest w rzeczywistości. Później obserwuję mieniące się róże, fiolety, błękity i pomarańcze na oliwskim niebie. Bo niebo Oliwy jest inne. Jest niepowtarzalne, oryginalne.
Bo taka jest moja Oliwa.
Wspinam się na Pachołek. Wokół mnie tańczą złote liście. Niektóre utworzyły już dywan otulający zmarzniętą ziemię. Idę coraz wyżej i wyżej.... Czuję zapach orzechów i listowia. Jestem już na wieży. Obserwuję wzburzone morze. I chociaż nie