Przygoda · 6 min czytania
Moja pierwsza miłość
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dzisiaj rano, właściwie nie wiem, dlaczego, postanowiłam opisać coś, co działo się ze mną kilkadziesiąt lat temu. Z natury jestem raczej kobietą dość skrytą, ale potrzeba powiedzenia, tego, co było tak dawno temu jest silniejsza ode mnie. Przecież miłości a potem wielkiego pragnienia i spełnienia nie wymyśliło obecne pokolenie to trwa od wielu wieków, każde pokolenie przez to przechodzi. Zresztą to bardzo dobrze, bo jest to, coś, co warto przeżyć,a mnie było to dane i nie dane do dzisiaj nie wiem jak to jest naprawdę. Tego mężczyzny i tego uczucia nie mogę zapomnieć do dzisiaj. Miałam niewiele ponad piętnaście lat, gdy po raz pierwszy na widok chłopaka poczułam dziwny ucisk w żołądku i taką dziwną suchość w gardle. Byłam zbyt młoda, aby zastanawiać się nad tym, co to znaczy, ale gdzieś w podświadomości zdawałam sobie sprawę z tego, że coś dziwnego dzieje się ze mną, gdy go widzę. Zaczęłam analizować moje odczucia, gdy po raz kolejny na jego widok ucisk w żołądku się powtórzył, nie gorzej stał się silniejszy. Obiekt moich sensacji żołądkowych był ode mnie starszy o pięć długich lat. Nie interesowała go smarkata, z pękatą buzią. Patrząc, co rano w lustro sama widziałam, że nie mogę się nikomu podobać, pulchne policzki, gdzie nie gdzie młodzieńczy trądzik, niesforne włosy, które nie wiedzieć, czemu nigdy nie mogły się zdecydować, czy być proste, czy może zacząć układać się w loczki okalające twarz. Nic mi jednak nie pomagało zastanawianie się i wielka analiza, tego, co czuję, po niedługim czasie wiedziałam już, że to jest pierwsze moje prawdziwe uczucie, inne od wszystkich uczuć, jakie targały mną z różnych powodów. To, co się ze mną działo było dużo silniejsze i bardziej wyraziste niż to, co odczuwałam kiedykolwiek do tej pory. Nie wiele myśląc zrobiłam sobie prawie grafik z życia mojego ukochanego, wiedziałam gdzie i kiedy wychodzi, lub, kiedy wraca i tak dzień po dniu dzieliłam swój czas na naukę, szkołę i „szpiegostwo”. Trochę to wszystko trwało, ale niestety przyszedł dzień, kiedy obiekt moich westchnień wyjechał na dwa lata, dwa długie lata. Od tej pory żyłam swoim życiem, swoimi sprawami, ale serce nie zapomniało, często, gdy leżałam już w łóżku, myślałam o nim i o tym jak to będzie, gdy wróci, gdy zobaczę go znowu. Przez długi czas nie zauważyłam, że te dwa lata wiele zmieniły w moim wyglądzie, że z pryszczatego podlotka, zaczynałam zmieniać się w atrakcyjną, pełną wdzięku nastolatkę - Ale samochwała ze mnie -. Zmiany, uświadomiłam sobie dopiero wtedy, gdy pojawił się ON. Zatrzymał się na drodze i patrząc na mnie po prosu powiedział - Cześć to ty, ale wyrosłaś i nie tylko - W jego oczach zobaczyłam coś jakby lekki…