Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 8 min czytania

moje (nie do końca) normalne życie.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Moje (nie do końca) normalne życie. -ATAK!- no jasne. Jak zwykle. I jak mam się wyspać skoro dwójka dzieciaków właśnie po mnie skacze i próbuje zmusić do wstania- Justyna no wstawaj, przed szkołą masz nas zaprowadzić do przedszkola bo mama już wyszła do pracy.- wytrzymam. Może jak będę udawać martwą to sobie pójdą- Justyna no.- nagle poczułam jak dwie pary małych roczek ściągają moją kołdrę i zobaczyłam błękitne oczy wpatrujące się we mnie. -Bliźniaki możecie dać mi spokój!- myślałam że krzyk coś pomoże... ale byłam w błędzie -Nie krzycz na nas! -Masz nas zaprowadzić do przedszkola! -Poskarżę się mamie! -Nie lubię cię już! -Zaraz się spóźnimy!- dzieciaki zaczęły się przekrzykiwać jeden przez drugiego. -Dobra zaraz was zaprowadzę, tylko dajcie mi się ubrać. Nie wiem idzie do pokoju obejrzeć jakąś bajkę czy co.- po tych słowach przeszedł huragan. Moje młodsze rodzeństwo, Amelia i Filip, gdy tylko usłyszeli słowo bajka od razu zamieniali się w roboty nastawione na zabijanie z jedną misją... włączyć telewizor. Kiedy tylko tajfun wybiegł z mojego pokoju, ja od razu zaczęłam szukać czegoś w miarę nadającego się do urania. Kiedy już skompletowałam strój ruszyłam do pokoju mojego starszego brata. Delikatnie otworzyłam drzwi ( bo bałam się że żuci się na mnie coś podobne do pomiotu ośmiornicy i roweru) i w stercie jakiś rzeczy zaczęłam szukać brata. -Kacper! Kacper! Żyjesz jeszcze czy coś cię zjadło?- krzyknęłam. -Justyna? Czego ty znowu chcesz?- usłyszałam głos wydobywający się gdzieś z okolić komputera, jeżeli to był komputer. -Ech, abyś przestał mi robić obciach przy chłopakach, abyś oddał mi lalkę Mimi, którą bezczelnie zabiłeś dziesięć lat temu, abyś mi kupił słonia z zoo...- zaczęła się moja nieskończona lista. -Dobra, a tak na serio?- nagle za sterty ubrań wyłoniła się czarna czupryna mojego brata. -Podwieziesz mnie i bliźniaki do przedszkola, a później pojedziemy razem do szkoły.- maślane oczy, może się uda. -Hmm... bardzo kusząca propozycja. -A więc?- jeszcze słodsza mina. -Nie.- rzucę nim o ścianę, jak nic. -No ale czemu. ja ci pomagam w ciężkich sytuacjach. -Tak, ale nie w podwiezieniu dwóch blond potworów do przedszkola. -Coś ci za to dam... -Co niby, nową grę? Nawet najdroższa nie będzie tego warta. -Mam numer tej dziewczyny z IIb co ci się podoba. Ale jeśli nie chcesz, trudno.- zaczęłam powoli kierować się w stronę drzwi (chyba, nie jestem pewna co jest za tą stertą śmieci) -Dobra poczekaj, odwiozę was.- Ha, a nawet Hahaha. Ja zawsze wiem jak zmusić mojego brata do pomocy, a że tego numeru nie mam to już inna sprawa- A, i jeszcze jedno,- popatrzyłam na niego wyczekująco- ile będziesz mi wypominać tą lalkę? Od kiedy tylko pamiętam zawsze chodziłam do szkoły tak gdzie mój starszy, o dwa lata, brat. Ta sama podstawówka, gimnazjum aż w końcu technikum. Niestety nigdy się nie spodziewałam że mój brat, informatyk z powołania wybierze taki kierunek... POLIGRAFIA. Powoli zmierzałam z samochodu do szkoły. -Ale tu zimno.- jak znowu zaczęłam narzekać. -No jest jakieś minus dziesięć stopni, ale nie martw się w szkole będzie cieplej. O której kończysz?- mój brat był optymistą. -No o 15.00. -No to wracasz sama, bo ja o szesnastej. Dobra, nara widzimy się w domu.- powiedział i wszedł szybko do szkoły, a ja co biedna miałam zrobić? Poszłam za nim. -Otwórzcie okno to będzie cieplej.- powiedziała moja ławkowa kumpelka Kinga. Pierwsza była lekcja fizyki, a co do ciepła... równie dobrze mogli byśmy zrobić ją na dworze. -Patrzcie, jak chucham do robi się obłoczek pary.- odezwał się kolega, Marek, który siedział z drugiej strony potrójnej ławki. -Jak tu zimno. Powinni włączyć ogrzewanie. Już nawet babce nie chce się prowadzić lekcji.- powiedziałam pokazując na nauczycielkę, która zamarzniętą kredą próbowała napisać coś na…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
moje (nie do końca) normalne życie. — czytnik · opowiadania