moje (nie do końca) normalne życie.
śmieszne ale głupie
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Moje (nie do końca) normalne życie. -ATAK!- no jasne. Jak zwykle. I jak mam się wyspać skoro dwójka dzieciaków właśnie po mnie skacze i próbuje zmusić do wstania- Justyna no wstawaj, przed szkołą masz nas zaprowadzić do przedszkola bo mama już wyszła do pracy.- wytrzymam. Może jak będę udawać martwą to sobie pójdą- Justyna no.- nagle poczułam jak dwie pary małych roczek ściągają moją kołdrę i zobaczyłam błękitne oczy wpatrujące się we mnie. -Bliźniaki możecie dać mi spokój!- myślałam że krzyk coś pomoże... ale byłam w błędzie -Nie krzycz na nas! -Masz nas zaprowadzić do przedszkola! -Poskarżę się mamie! -Nie lubię cię już! -Zaraz się spóźnimy!- dzieciaki zaczęły się przekrzykiwać jeden przez drugiego. -Dobra zaraz was zaprowadzę, tylko dajcie mi się ubrać. Nie wiem idzie do pokoju obejrzeć jakąś bajkę czy co.- po tych słowach przeszedł huragan. Moje młodsze rodzeństwo, Amelia i Filip, gdy tylko usłyszeli słowo bajka od razu zamieniali się w roboty nastawione na zabijanie z jedną misją... włączyć telewizor. Kiedy tylko tajfun wybiegł z mojego pokoju, ja od razu zaczęłam szukać czegoś w miarę nadającego się do urania. Kiedy już skompletowałam strój ruszyłam do pokoju mojego starszego brata. Delikatnie otworzyłam drzwi ( bo bałam się że żuci się na mnie coś podobne do pomiotu ośmiornicy i roweru) i w stercie jakiś rzeczy zaczęłam szukać brata. -Kacper! Kacper! Żyjesz jeszcze czy coś cię zjadło?- krzyknęłam. -Justyna? Czego ty znowu chcesz?- usłyszałam głos wydobywający się gdzieś z okolić komputera, jeżeli to był komputer. -Ech, abyś przestał mi robić obciach przy chłopakach, abyś oddał mi lalkę Mimi, którą bezczelnie zabiłeś dziesięć lat temu, abyś mi kupił słonia z zoo...- zaczęła się moja nieskończona lista. -Dobra, a tak na serio?- nagle za sterty ubrań wyłoniła się czarna czupryna mojego brata. -Podwieziesz mnie i bliźniaki do przedszkola, a później pojedziemy razem do szkoły.- maślane oczy, może się uda. -Hmm... bardzo kusząca propozycja. -A więc?- jeszcze słodsza mina. -Nie.- rzucę nim o ścianę, jak nic. -No ale czemu. ja ci pomagam w ciężkich sytuacjach. -Tak, ale nie w podwiezieniu dwóch blond potworów do przedszkola. -Coś ci za to dam... -Co niby, nową grę? Nawet najdroższa nie będzie tego warta. -Mam numer tej dziewczyny z IIb co ci się podoba. Ale jeśli nie chcesz, trudno.- zaczęłam powoli kierować się w stronę drzwi (chyba, nie jestem pewna co jest za tą stertą śmieci) -Dobra poczekaj, odwiozę was.- Ha, a nawet Hahaha. Ja zawsze wiem jak zmusić mojego brata do pomocy, a że tego numeru nie mam to już inna sprawa- A, i jeszcze jedno,- popatrzyłam na niego wyczekująco- ile będziesz mi wypominać tą lalkę? Od kiedy tylko pamiętam zawsze chodziłam do szkoły tak gdzie mój starszy, o dwa lata, brat. Ta sama podstawówka, gimnazjum aż w końcu technikum. Niestety nigdy się nie spodziewałam że mój brat, informatyk z powołania wybierze taki kierunek... POLIGRAFIA. Powoli zmierzałam z samochodu do szkoły. -Ale tu zimno.- jak znowu zaczęłam narzekać. -No jest jakieś minus dziesięć stopni, ale nie martw się w szkole będzie cieplej. O której kończysz?- mój brat był optymistą. -No o 15.00. -No to wracasz sama, bo ja o szesnastej. Dobra, nara widzimy się w domu.- powiedział i wszedł szybko do szkoły, a ja co biedna miałam zrobić? Poszłam za nim. -Otwórzcie okno to będzie cieplej.- powiedziała moja ławkowa kumpelka Kinga. Pierwsza była lekcja fizyki, a co do ciepła... równie dobrze mogli byśmy zrobić ją na dworze. -Patrzcie, jak chucham do robi się obłoczek pary.- odezwał się kolega, Marek, który siedział z drugiej strony potrójnej ławki. -Jak tu zimno. Powinni włączyć ogrzewanie. Już nawet babce nie chce się prowadzić lekcji.- powiedziałam pokazując na nauczycielkę, która zamarzniętą kredą próbowała napisać coś na…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Aniołek 16
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…