Psychologia · 3 min czytania
Mount Everest
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Drzwi się otworzyły, a on wszedł do środka. Stanął przy ścianie i zapatrzył się w okno. Między białymi kratami przebłyskiwała zieleń wiosennej przyrody. Słońce świeciło mu prosto w twarz. W jego oczach malowała się bezgraniczna pustka. Był nieobecny.
Nagle otrząsnął się. Po plecach przemknął mu dreszcz, a biel otaczających ścian zmusiła do przymknięcia powiek. „To zima”, pomyślał. Zaczął chodzić po pokoju; odbijał się od ścian, zawracał, by po chwili znowu zatoczyć się przed odurzającym zielenią oknem.
„Gdzie są moje narty?”, szukał, rozglądał się, a jaskrawe światło wciąż drażniło jego oczy. Był poirytowany. „One muszą tu gdzieś być…”. Nagle zdał sobie sprawę z faktu, iż jego ubranie – białe spodnie i koszula, nie są adekwatne do pory roku, jaką tu zastał. Zrobiło mu się niezwykle zimno. Skulił się w kącie i zacierał ręce; na policzkach czuł przenikliwy chłód, a do jego uszu docierało rytmiczne stukanie zębów. Nie panował nad tym.
Zerwał się do biegu. Po chwili poczuł przeszywający ból, a ściana pokryła się krwią. Oszołomiony usiadł na podłodze: „Boże! Gdzie są te…