Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 6 min czytania

Mroczna skała

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ludzie mówią, że śmierć jest… prosta, bezbolesna. Gówno prawda! Miałem okazje przekonać się o tym osobiście i przyznam, że to wyjątkowo parszywa sprawa. Wszystko potoczyłoby się inaczej gdyby nie ci pieprzeni Raxianie. Grupa popaprańców! Nazywają siebie piratami galaktyki i niszczą każdą kolonie, jaka nawinie się pod działa statku. To właśnie przez działania tych degeneratów poznałem co to znaczy być martwym. Byłem juz po tamtej stronie, ale nie miałem zamiaru tego tak zostawić. Dla większości z was jest to niewiarygodne, nawet absurdalne, ale istnieje sposób, aby „uleczyć się” ze stanu, jakim jest śmierć. Wszystko zaczęło się niecałą dobę temu. Dla mnie trwało to całą wieczność. Pierwsze co pamiętam to ból. Ból tak straszny, iż powodował cierpienie, jakiego nigdy nie doświadczyłem za życia. Przeszył całe moje ciało, a potem po prostu zniknął. Nastała ciemność, więcej nie pamiętam z tego okresu. Kiedy odzyskałem przytomność stwierdziłem, że kac to nic strasznego. Nie byłem w stanie zebrać myśli, a jednak towarzyszyło mi uczucie, które można nazwać nadzieją. Znajdowałem się dokładnie tam gdzie zarobiłem kulkę w łeb. Widziałem swój dom, w prawdzie zniszczony, ale liczyło się to, że chyba żyję. Byłem szczęśliwy i pomogło mi to przezwyciężyć ból, ale kiedy ten minął zrozumiałem w jak wielkim byłem błędzie. Mogąc się skupić na tym co widzę dostrzegłem rzeczy, których tam nie powinno być. Z czasem pojawili się ludzie. Skąd ludzie w wybitej koloni, i to w takich ilościach?! Był też Morte, przewodnik. Zakapturzona postać, która pomogła mi zrozumieć, iż kroczę w zaświatach. A tam, po drugiej stronie, człowiek widział więcej. Świat śmierci od zawsze przenika się z tym co znamy, ale żywi nie widzą wszystkiego. Nie wyczuwają rzeczy naznaczonych przez kostuchę we własnej osobie. W moim mniemaniu, choć czas zdawał się nie płynąć wcale, przez jakiś tydzień błąkałem się bez celu, poznając coraz to więcej umarłych. Z czasem jako cel obrałem odnalezienie bliskich, co niestety nie udało mi się pomimo wszelakich sposobów poszukiwań. Przez ten długi okres udało mi się jednak natrafić na coś ciekawego. Trop, który wzbudził we mnie płomyk nadziei. Wtedy postanowiłem zasięgnąć języka u nowych znajomych. Nikt nic nie wiedział, a wielu chciało mnie zniechęcić gdyż sami nie wierzyli. Działania te pochłonęły kolejne tygodnie. Wtedy z pewnym przerażeniem zauważyłem, że w ogóle nie sypiam. „Życie” po śmierci było inne niż to poprzednie. Wymagało przyzwyczajenia. Kiedy tak zastanawiałem się nad swoim położeniem poznałem Gotfryda. Staruszek wiedział o mnie, znał moje cele i zaprosił mnie do rozmowy. Przez najbliższy czas stał się moim mentorem. Do teraz pamiętam jego nauki. Najważniejsze jest jednak to, że…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Mroczna skała — czytnik · opowiadania