Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 14 min czytania

Mroczne opowieści z odmętu cz2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział II Kraina Ziela

Minął tydzień od tego niefortunnego zdarzenia. -Ty Tom wiesz kiedy ten budynek mają rozwalić? -Ty nie wiem, im tam nie zależy nie mają czasu go rozwalać na początku podejmują decyzję a później cicho wszędzie, głucho wszędzie. -Robi się chłodno może wejdziemy do środka. Gdy otworzyli drzwi ich oczom ukazał się mężczyzna, ubrany w zielony szlafrok. - Zapraszam państwa do mojego pokoju . -Co Pan tu robi. - Proszę panów herbata czy kawa. Jego pokój był zapchany różnymi roślinami był to istny ogród botaniczny. - Nazywam się Eduard Korol de Ziele, jestem arystokratą przybyłem do skromnego budynku na wakacje z mojej krainy aby zapobiec zburzeniu mojej ostatniej ostoi w tym świecie oraz aby pokonać mojego największego wroga Kata Flavenbira a wy mi w tym nie przeszkodzicie ahhhha…hhhha.... -Dość tego cyrku - odezwał się funkcjonariusz. -Panowie witajcie w moim królestwie jesteśmy na płytkiej mieliźnie wśród bagien. -Mark spójrz co się rozpościera za oknem to niemożliwe , jesteśmy w miejscu wiecznej ciemności na moczarach czasu. -Ja się stąd zabieram powiedział Mark. -A proszę bardzo tylko nie wiem gdzie Pan zamierza się wybierać chyba nie na bagna. Nagle ich oczom ukazał się kościotrup o złotej czaszce , który przechodził do pokoju o drzwiach hebanowych okutych srebrem . Salon w którym Ziel gościł policjantów był malowany , ściany pokrywały malowidła i polichromia . Znajdował się tam pozłacany kaflowy komin . Z sufitu zwisał miedziane żyrandole .Pokój wypełniały marmurowe i alabastrowe rzeźby oraz obrazy .Ze ścian zwisały pnącza i łodygi roślin w wazonach rosły ciekawe rośliny. -Co to za stwór. -To mój wierny sługus pójdziecie z nim na bagna szukać bagiennej hieny, która jest postrachem mojej krainy, ale najpierw coś zjecie zapraszam was za godzinę do jadalni. -A teraz Alfo, portier zaprowadzi was do pokojów, znaleźć mi Lasqueza natychmiast Nastał w pokoju wieczór , pokój spowił się mgłą tliło się tylko światełko planetarne. -Tak Panie co się stało. Okozim wystawił armię, zbliża się do naszej krainy musicie wyruszyć wraz z wodzidłem na front Po suficie zaczął się posuwać drewniany obleczony czerstwą skórą stwór o żółtych oczach, jego ruchy były gibkie i nieprzyjemne. -Mój odział jest gotowy. -Znakomicie dziś musicie wyruszyć. Po ścianie zszedł stwór. -Widzidło wiesz o wszystkim, Sawoj z częścią pułku idzie okrężną droga w tył obozu wojsk Okozima ktoś musi go zastąpić w głównym dowodzeniu będziecie to wy dodatkowo trzeba wyekspediować nasza główne bronie ołowianą armatę i żelbetową machinę. Podwładni odchodzą od Ziela zbliża się do niego szkieletor. -Smiergoldis idziesz z nimi na bagna. -Tak jest władco. -Bordos i Forkarus zostali unicestwieni przez jednego z katowników ,sługusa Flavenbira. Zajęli oni urząd i mają nad nim władzę. Jedyne co możemy zrobić to wysłać tam Zmorę. Może ich rozpracować ma duże zdolności;niech nie pozwoli aby majstrowali coś przy wymiarze. Na razie nie stać nas na więcej. -Smiergoldis masz mnie nie zawieźć. -Nie zawiodę Panie. Wieczór upłynął w nadzwyczaj miłej atmosferze , jedzenie gościom smakowało. Rozmawiano na nurtujące wszystkich zagadnienia oraz na temat wyprawy na bagna. Zaczyna się świetlista noc. -Macie zabrać maczety nędznicy , droga jest niebezpieczna. -Po co mamy teraz szukać hieny. -Aby mogła zaspokoić głód. Policjanci przełknęli ślinę .Wyruszyli zaraz potem biorąc do pomocy dwóch niewolników, weszli na trasę, materialną drogę znaleźli się we mgle, w nicości odmętu .Jeden z niewolników wpadł do jakiejś dziury -Należy go szybko wydostać. -Zmij pewnie się nim już zajął. -Nie mogę na to pozwolić- odezwał się Tom i wskoczył w jar. -Nie mamy chyba wyboru musimy zmykać stąd jak najszybciej Żmijowi apetyt rośnie w miarę jedzenia. -Głupcy co wy robicie, będę musiał wyjąć kosę i was dobić w tej dziurze. Tom, Mark i Daculi, jeden z niewolników ciężko szli przez ciemny jar. -Popatrzcie tędy go wlókł tu jest pełno krwi on się wykrwawi-powiedział Mark -On się zachowuje jak mrówkolew-odparł Daculim. Widzieli po drodze wiele szkieletów. -To Zmij tak urządził naszego przewodnika ledwo cośmy go odratowali jednak skóra mu nie odrosła Trzewioczaszka została mu przebarwiona złotem. Zmij to groźny gad dzieli się swoimi ofiarami z innymi mieszkańcami podziemi między innymi ze starym tfórzem i przędłami więcej istot tutaj nie znam ale jest ich tu cała plejada. -A właśnie gdzie Smiergoldis, chyba nie został na górze. -Cicho ktoś się zbliża. To był jakiś duży kret, szybko uciekli jakimiś tylnymi korytarzami znaleźli się w mrocznej sieni Coś mi się tu nie podoba, spójrzcie tam jest jakiś kanał Następnie wszyscy do niego weszli, w środku niego roiło się od różnych odpadków, kości, ścieków. -Chodźmy dalej tam jest jakieś światło-zauważył Daculi -Posuwamy się coraz głębiej do wnętrza ziemi-odparł Tom -Popatrzcie tu dochodzi światło z zewnątrz. Tędy przepływa powietrze. To są żyły skalne-odparł Daculi. -A czego żeście się spodziewali ja stąd mam podgląd rzeczywistości- odezwał się ktoś z zewnątrz korytarza łączącego się z kanałem .Kogo to widzę w moich skromnych progach ,jestem baron Maherdo . Wasi przyjaciele u góry walczą z ziemnymi potworami a wy tutaj. Pomogę wam zniszczyć Tą wyleniałą budę ale musicie zostawić jednego człowieka z waszej wyprawy na moje usługi. Musi być to dobrowolna decyzja. Podróżnicy rozważali tę propozycję, po dłuższym namyśle się zgodzili .Wydostali się na wyższe partie podziemi. -Spójrzcie jakie robactwo to sprawka Bambiuko, ta kreatura z robakami we łbie nasłał na mnie swoje dziadostwo żeby mnie wykończyć, a przy okazji i Ziela. Ale nie doczekanie jego .Tędy prowadzi ścieżka do ich głównej kryjówki należy zniszczyć gniazdo Zmija i jego legowisko, wypełnione złą zgnilizną. Nagle zaczęło coś za tyłek chwytać hrabiego, po czym jakieś zębiska zaczęły go pożerać, nagle pojawił się Smiergoldis i swoją kosę zagłębił w cielsku robaka. Ciężko rannego barona zostawił pół martwego. -Jeszcze pożałujecie zdrajcy ja wam pokażę, naruszyliście mój teren, przynieśliście ze sobą destrukcyjne powietrze i demoniczne bakterie , moi wysłannicy będą was śledzić i nie zmrużą oka miejcie się na baczności, nie jestem osamotniony jak by się to mogło wydawać, robactwo mi nigdy nic nie zrobi ono jest w mojej mocy, jest mi posłuszne. Nie wyjdziecie z tego cało ,ta przygoda będzie waszą ostatnią. Nagle hrabia zniknął tak jak się pojawił. -Będę was musiał zniszczyć głupcy to wyście nas wprowadzili w te tarapaty i musicie ponieść karę. -Ja także poniosę karę. Jednak trójka bronił się zaciekle, zwiodła go później korytarzem i bocznymi drogami wyszła z labiryntu ale tu ją czekało wielkie niebezpieczeństwo oto bowiem pojawił się wężowaty łuskowaty i obrośnięty włosiem Zmij rozdziawił on krwawą paszczę i chwycił Marka a i…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Mroczne opowieści z odmętu cz2 — czytnik · opowiadania