Mroczne opowieści z odmętu cz2
drugi rozdział
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział II Kraina Ziela
Minął tydzień od tego niefortunnego zdarzenia. -Ty Tom wiesz kiedy ten budynek mają rozwalić? -Ty nie wiem, im tam nie zależy nie mają czasu go rozwalać na początku podejmują decyzję a później cicho wszędzie, głucho wszędzie. -Robi się chłodno może wejdziemy do środka. Gdy otworzyli drzwi ich oczom ukazał się mężczyzna, ubrany w zielony szlafrok. - Zapraszam państwa do mojego pokoju . -Co Pan tu robi. - Proszę panów herbata czy kawa. Jego pokój był zapchany różnymi roślinami był to istny ogród botaniczny. - Nazywam się Eduard Korol de Ziele, jestem arystokratą przybyłem do skromnego budynku na wakacje z mojej krainy aby zapobiec zburzeniu mojej ostatniej ostoi w tym świecie oraz aby pokonać mojego największego wroga Kata Flavenbira a wy mi w tym nie przeszkodzicie ahhhha…hhhha.... -Dość tego cyrku - odezwał się funkcjonariusz. -Panowie witajcie w moim królestwie jesteśmy na płytkiej mieliźnie wśród bagien. -Mark spójrz co się rozpościera za oknem to niemożliwe , jesteśmy w miejscu wiecznej ciemności na moczarach czasu. -Ja się stąd zabieram powiedział Mark. -A proszę bardzo tylko nie wiem gdzie Pan zamierza się wybierać chyba nie na bagna. Nagle ich oczom ukazał się kościotrup o złotej czaszce , który przechodził do pokoju o drzwiach hebanowych okutych srebrem . Salon w którym Ziel gościł policjantów był malowany , ściany pokrywały malowidła i polichromia . Znajdował się tam pozłacany kaflowy komin . Z sufitu zwisał miedziane żyrandole .Pokój wypełniały marmurowe i alabastrowe rzeźby oraz obrazy .Ze ścian zwisały pnącza i łodygi roślin w wazonach rosły ciekawe rośliny. -Co to za stwór. -To mój wierny sługus pójdziecie z nim na bagna szukać bagiennej hieny, która jest postrachem mojej krainy, ale najpierw coś zjecie zapraszam was za godzinę do jadalni. -A teraz Alfo, portier zaprowadzi was do pokojów, znaleźć mi Lasqueza natychmiast Nastał w pokoju wieczór , pokój spowił się mgłą tliło się tylko światełko planetarne. -Tak Panie co się stało. Okozim wystawił armię, zbliża się do naszej krainy musicie wyruszyć wraz z wodzidłem na front Po suficie zaczął się posuwać drewniany obleczony czerstwą skórą stwór o żółtych oczach, jego ruchy były gibkie i nieprzyjemne. -Mój odział jest gotowy. -Znakomicie dziś musicie wyruszyć. Po ścianie zszedł stwór. -Widzidło wiesz o wszystkim, Sawoj z częścią pułku idzie okrężną droga w tył obozu wojsk Okozima ktoś musi go zastąpić w głównym dowodzeniu będziecie to wy dodatkowo trzeba wyekspediować nasza główne bronie ołowianą armatę i żelbetową machinę. Podwładni odchodzą od Ziela zbliża się do niego szkieletor. -Smiergoldis idziesz z nimi na bagna. -Tak jest władco. -Bordos i Forkarus zostali unicestwieni przez jednego z katowników ,sługusa Flavenbira. Zajęli oni urząd i mają nad nim władzę. Jedyne co możemy zrobić to wysłać tam Zmorę. Może ich rozpracować ma duże zdolności;niech nie pozwoli aby majstrowali coś przy wymiarze. Na razie nie stać nas na więcej. -Smiergoldis masz mnie nie zawieźć. -Nie zawiodę Panie. Wieczór upłynął w nadzwyczaj miłej atmosferze , jedzenie gościom smakowało. Rozmawiano na nurtujące wszystkich zagadnienia oraz na temat wyprawy na bagna. Zaczyna się świetlista noc. -Macie zabrać maczety nędznicy , droga jest niebezpieczna. -Po co mamy teraz szukać hieny. -Aby mogła zaspokoić głód. Policjanci przełknęli ślinę .Wyruszyli zaraz potem biorąc do pomocy dwóch niewolników, weszli na trasę, materialną drogę znaleźli się we mgle, w nicości odmętu .Jeden z niewolników wpadł do jakiejś dziury -Należy go szybko wydostać. -Zmij pewnie się nim już zajął. -Nie mogę na to pozwolić- odezwał się Tom i wskoczył w jar. -Nie mamy chyba wyboru musimy zmykać stąd jak najszybciej Żmijowi apetyt rośnie w miarę jedzenia. -Głupcy co wy robicie, będę musiał wyjąć kosę i was dobić w tej dziurze. Tom, Mark i Daculi, jeden z niewolników ciężko szli przez ciemny jar. -Popatrzcie tędy go wlókł tu jest pełno krwi on się wykrwawi-powiedział Mark -On się zachowuje jak mrówkolew-odparł Daculim. Widzieli po drodze wiele szkieletów. -To Zmij tak urządził naszego przewodnika ledwo cośmy go odratowali jednak skóra mu nie odrosła Trzewioczaszka została mu przebarwiona złotem. Zmij to groźny gad dzieli się swoimi ofiarami z innymi mieszkańcami podziemi między innymi ze starym tfórzem i przędłami więcej istot tutaj nie znam ale jest ich tu cała plejada. -A właśnie gdzie Smiergoldis, chyba nie został na górze. -Cicho ktoś się zbliża. To był jakiś duży kret, szybko uciekli jakimiś tylnymi korytarzami znaleźli się w mrocznej sieni Coś mi się tu nie podoba, spójrzcie tam jest jakiś kanał Następnie wszyscy do niego weszli, w środku niego roiło się od różnych odpadków, kości, ścieków. -Chodźmy dalej tam jest jakieś światło-zauważył Daculi -Posuwamy się coraz głębiej do wnętrza ziemi-odparł Tom -Popatrzcie tu dochodzi światło z zewnątrz. Tędy przepływa powietrze. To są żyły skalne-odparł Daculi. -A czego żeście się spodziewali ja stąd mam podgląd rzeczywistości- odezwał się ktoś z zewnątrz korytarza łączącego się z kanałem .Kogo to widzę w moich skromnych progach ,jestem baron Maherdo . Wasi przyjaciele u góry walczą z ziemnymi potworami a wy tutaj. Pomogę wam zniszczyć Tą wyleniałą budę ale musicie zostawić jednego człowieka z waszej wyprawy na moje usługi. Musi być to dobrowolna decyzja. Podróżnicy rozważali tę propozycję, po dłuższym namyśle się zgodzili .Wydostali się na wyższe partie podziemi. -Spójrzcie jakie robactwo to sprawka Bambiuko, ta kreatura z robakami we łbie nasłał na mnie swoje dziadostwo żeby mnie wykończyć, a przy okazji i Ziela. Ale nie doczekanie jego .Tędy prowadzi ścieżka do ich głównej kryjówki należy zniszczyć gniazdo Zmija i jego legowisko, wypełnione złą zgnilizną. Nagle zaczęło coś za tyłek chwytać hrabiego, po czym jakieś zębiska zaczęły go pożerać, nagle pojawił się Smiergoldis i swoją kosę zagłębił w cielsku robaka. Ciężko rannego barona zostawił pół martwego. -Jeszcze pożałujecie zdrajcy ja wam pokażę, naruszyliście mój teren, przynieśliście ze sobą destrukcyjne powietrze i demoniczne bakterie , moi wysłannicy będą was śledzić i nie zmrużą oka miejcie się na baczności, nie jestem osamotniony jak by się to mogło wydawać, robactwo mi nigdy nic nie zrobi ono jest w mojej mocy, jest mi posłuszne. Nie wyjdziecie z tego cało ,ta przygoda będzie waszą ostatnią. Nagle hrabia zniknął tak jak się pojawił. -Będę was musiał zniszczyć głupcy to wyście nas wprowadzili w te tarapaty i musicie ponieść karę. -Ja także poniosę karę. Jednak trójka bronił się zaciekle, zwiodła go później korytarzem i bocznymi drogami wyszła z labiryntu ale tu ją czekało wielkie niebezpieczeństwo oto bowiem pojawił się wężowaty łuskowaty i obrośnięty włosiem Zmij rozdziawił on krwawą paszczę i chwycił Marka a i…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Gregorz Pietrzak
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…