Inne · 3 min czytania
MY
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dziś znów słyszę dobiegający z głębi mnie krzyk. Tym razem nie jest to jednak krzyk rozpaczy a rozkoszy. Każda moja komórka jęczy, wije się i drży. Nie mogę przez to skupić się na życiu, a właściwie na wegetacji. Bo to one, moje komórki, żyją tak naprawdę. One czują, że to co się dzieje nie powinno mieć miejsca, ale zupełnie nie zwracają na to uwagi. Pod JEGO spojrzeniem zamieniają się w miliardy małych mnie, które nieustannie maleją... ON miał rację, że TO nie powinno się stać, że nie powinniśmy się nawet spotykać, bo będzie bolało. Och, jak bolało... policzek wymierzony przez los, nie po raz pierwszy resztą.
Skaleczyłam się w palec a on tak zwyczajnie wziął go do ust i zaczął ssać. Powiedział, że najchętniej wyssałby moją duszę i te iskry z moich oczu, bo go drażnią, bo widzi je codziennie, daleko stąd, daleko ode mnie, behind his mind's eyes... Mówił też, że moja skóra ślicznie pachnie i jeszcze coś o włosach, ale tego już nie słyszałam. Nie chciałam słuchać słów, chciałam patrzeć i czuć. I czułam jak biło mu serce, jak drżały ręce. Chciałam po prostu położyć mu dłoń na brzuchu i patrzeć jak unosi się przy każdym wdechu, chciałam słyszeć każdy jego oddech. Milczeliśmy długo, bardzo długo. Jeszcze nigdy tak dobrze mi się nie milczało. Tak, to był zdecydowanie najprzyjemniejszy raz w moim życiu.
Mój Boże! Za każdym razem, kiedy zbliżał swoją twarz do mojej, miałam wrazenie, że dojdzie do spięcia. Kiedy nasze ciała nie dotykały się a były…