Akcja · 4 min czytania
----MYSTERIOUSNESS----
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Moris! Odwróciła się, nie zdążyła uchylić się przed lecącym w jej stronę zwitkiem papieru . Uderzył ją w głowę, przez cały posterunek przeszły śmiechy kilkunastu policjantów. Jeny wstała unosząc papierek w górę, w jej zielonych oczach pojawiły się niebezpieczne błyski. Posterunek zamarł, każdy wiedział, że zdenerwowana zastępczyni szeryfa, jest nieprzewidywalna. Przerzuciła blond kosmyki do tyłu i przemykała wzrokiem po twarzach kolegów. - Czyje? - Przepraszam Jeny, ale to było pod wpływem impulsu- odezwał się wysoki brunet na twarzy pojawił się wesoły uśmieszek. Zmrużyła oczy. - Evans kiedyś się doigrasz – dodała musztrując go spojrzeniem. - Wzywa nas szef , podobno to coś ważnego – wyjaśnił , z jego twarzy nie znikał ten uśmieszek, rzuciła podstępne spojrzenie na nieskończoną pracę i ruszyła w jego kierunku. Policjancie wracali do swoich zajęć. - Moris, kiedy się ze mną umówisz? – usłyszała. Uśmiechnęła się, ale nie odwróciła. - Zawsze o godzinie zero – odparła. - Czyli kiedy? – padło następne pytanie. - Czyli nigdy. Wchodząc do biura przełożonego słyszała śmiechy kolegów, praktycznie była jedyną kobietą na tym posterunku, ale oni nie byli jedynymi mężczyznami. Evans mrugnął do niej, musiała przyznać, że mundur pasuje do niego idealnie, zresztą na posterunku miał opinię uwodziciela, który może mieć każdą. - Siadajcie – poprosił głos z za fotela. Evans odsunął jej elegancko krzesło, zawsze zachowywał się jak dżentelmen, zawsze w towarzystwie pięknych kobiet. Fotel odwrócił się, siedział w nim mężczyzna w średnim wieku, przyglądał się ciekawie Jeny, potem jego wzrok przeniósł się na Evansa. - Z wystawy skradziono dwa…