Fantasy · 6 min czytania
Na ratunek Piotrusiowi
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
„Słuchajcie, słuchajcie – krzyknęła Barbarka – miałam sen!”
Ruch się zrobił. Wszyscy zerwali się z miejsc i pobiegli na środek pokoju. Każdy chciał być jak najbliżej. I Sierotka Marysia i Pinokio i Plastusiowy Pamiętnik, krasnoludki, Mały Książę. A za nimi równym krokiem Okrągły Stół bez Rycerzy i inni. Nawet Smok Wawelski strzyknął flegmą i spojrzał jednym okiem w kierunku Pszczółki Mai, przelatującej nieopodal. Tylko Ołowiany Żołnierzyk stał jak zwykle na parapecie i z góry obserwował zbiegowisko. Jak popychając się, depcząc, krzycząc, biegli na środek pokoju, gdzie stała Barbarka. I byliby ją zadeptali, gdyby z szuflady nie wyskoczyło Czterdziestu Rozbójników. Otoczyli ją kołem, wyciągnęli noże, zaświecili złotymi zębami i ryknęli:
„Stać i słuchać”!
Wszyscy zamarli. Słychać była jak nadlatuje, spóźniona jak zwykle, mucha Funia. Przysiadła na nosie Pinokia i spojrzała na stojącą Barbarkę.
„Miałam sen – powtórzyła Barbarka – śnił mi się Piotruś Pan”.
Teraz zrobiło się naprawdę cicho. Nawet Funia przestała machać skrzydełkami. Rozbójnicy zbili się w ciaśniejszy krąg i wyciągnęli po dodatkowym nożu do lewej ręki.
„Byłam na łące, rano, tam gdzie Piotruś uczył nas zbierać rosę do słoików na zimę” – wszyscy pokiwali głowami – „Chciałam porozmawiać z Cieniem, jak wiadomo tylko o poranku jest to możliwe. Zaczęłam go przywoływać, ale zamiast Cienia pojawiła się mgła. Najpierw delikatne kłęby, później coraz więcej i więcej. Przestraszyłam się i chciałam wracać ale …. nie mogłam znaleźć drogi!” – krzyknęła i zapłakała.
To już nie była cisza w pokoju. To był strach. STRACH. Każdy wiedział, co oznacza mgła i brak drogi do domu, do pokoju, na swoje miejsce. Jaś i Małgosia chwycili się za ręce i przysunęli do Wawelskiego Smoka, który czule otoczył ich skrzydłem. Stamtąd patrzyli na szlochającą Barbarkę, której łzy kapały na podłogę i tworzyły kałużę wokół jej nóg.
Część 22 / 2
Plastusiowy Pamiętnik zebrał się odwagę i spytał:
„I, i co dalej, co dalej?”
Barbarka podniosła wzrok, rozejrzała się dookoła i wytarła nos w apaszkę.
„Biegałam tam i z powrotem, przodem i tyłem, raz jednej, raz na drugiej nodze, robiłam nawet fikołki…… I nic. Wszędzie mgła. I ta cisza. Przerażająca. Nawet drzewa nie oddychały, trawa kuliła się do ziemi a wiatr zawracał kilka metrów przede mną. Wiedziałam, że jestem zgubiona, ale nie miałam już siły walczyć”.
Okrągły Stół zatupał nogami.
„Wiem, wiem, trzeba walczyć do końca, ale jestem tylko Barbarką. Nie miałam już siły….” – odpowiedziała tłumacząc się Okrągłemu Stołowi – „…..i byłam sama….”
Na to Czterdziestu Rozbójników uderzyło jednocześnie jednym nożem o drugi, aż Barbarka się uśmiechnęła. „Dziękuję wam” – powiedziała i obróciła się na