Inne · 3 min czytania
nad grobem
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pamiętasz... to łóżko i te wspólne chwile...ta radość współistnienia...teraz tu leżysz, tu obok mnie, a ja chce zapaść się w nicość... chce byś stad odszedł, byś zniknął...za dużo słów, za dużo łez... odsuwam się, by Cię nie czuć, by zapomnieć, ze tu jesteś...chce zasnąć by nie wiedzieć o Twoim istnieniu, by być sama... wtulam się w ścianę lecz jej chłód mnie nie odrzuca... jest cieplejsza od Twego rozgrzanego kłótnią ciała... chce zapomnieć, chce zniknąć...nie mogę zasnąć, zapach Twojej złości nie pozwala spać, zbyt spokojny oddech hałasem w mych uszach – jak mogłeś usnać! Pływasz teraz na morzach własnych ideałów, a ja tu w realności tak bolesnej sama...Mogłeś mnie uderzyć – ciało szybciej rany goi niż dusza...ale przecież Twoja Miłość do mnie nie pozwala Ci mnie uderzyć...Twoja Miłość ta na zawsze, ta do końca... ta która mnie wspiera każdego dnia – to chyba ta o której właśnie śnisz, a do której ja nawet już snów namówić nie potrafię... wzdychasz przez sen... czyżby i Tobie ciężko było, czy nawet Twoje ego nie zawsze zagłusza glos podświadomości?! Czujesz ciężar tej samotności w łóżku, we dwoje?! Czujesz chłód mojego ciała, które już tak dalekie od Ciebie, tak bliskie się zdaje... wyciągnij rękę... nie dotkniesz mej duszy...sama już nie umiem poczuć Jej bliskości...odpłynęła ode mnie nie mogąc wytrzymać krzyków i rozpaczy...grzech ten niewybaczalny, również nie do odwrócenia... Słonce zaczyna rozświetlać Twa twarz... kiedyś…