Inne · 3 min czytania
Nagroda
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Oszczep wbił się pewnie i jeszcze kołysał, kiedy zszedłem do kuchni po mleko. Spojrzałem na niego z uznaniem, pomyślałem, że trzeba mieć dużo sił, by podnieść taki kawał oszczepu i otworzyłem lodówkę, by nalać sobie mleka. Z rozmarzeniem mlasnąłem nad ciastem truskawkowym mojej kochanej żony, ale obiecując nie jeść po osiemnastej skazałem się jedynie na głośne przełykanie śliny. Lodówka, dobrze wyważona, zamknęła się sama, a ja w tym czasie, rozsiadając wygodnie na kanapie sięgnąłem po program. Mleko smakowało wyśmienicie, zimny płyn spływał wzdłuż przełyku oraz kącików ust, a wzrok utkwiony na moment w wyraźnie na czerwono podkreślonej osiemnastej szesnaście wywołał nagły odruch schylenia. Świst był krótki, jakby wcale nie chodziło o tę strzałę, która mijając moją bujną fryzurę o grubość warstwy tej świetnej kasztanowej farby, co to ją moje kochanie kupiło w ostatni weekend, wbiła się w samą dziesiątkę lodówkowych drzwi. Zakląłem siarczyście pod nosem, rugając sam siebie za tak wielki brak odpowiedzialności. Jakże mogłem zapomnieć?! Tak niewiele brakowało! Ocierając mleko z brody i wytarłszy rękawem kilkanaście kropel z bordowej kanapy podszedłem do drzwi i otworzyłem. Tym razem ich zaskoczyłem. Owszem, byli na moim chodniku, owszem, zostało im pięć kroków do wejścia, ale tym razem nie musieli wyważać drzwi i nawet uśmiechnęli się przyjaźnie przechodząc bez słowa z taśmą. – Są dwa rekordy! – zakomunikował główny do pozostałych, którzy