Kryminał · 10 min czytania
Napadnięta farmaceutka
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Było bardzo późno, ale apteka nie została jeszcze zamknięta. Oto wady pracowania w lokalu całodobowym, pomyślała Natalia. Przetarła oczy i zerknęła na zegarek. Następna zmiana przyjdzie dopiero za dwie godziny. Równie dobrze może pójść na zaplecze i przygotować sobie kawę, wiadomo, że raczej nikt już nie przyjdzie. Nie zrobiła tego jednak, po części dlatego, że poczucie obowiązku kazało jej pozostać na miejscu, ale też z powodu zbyt dużej odległości, jaka dzieliła ją od upragnionej dawki kofeiny. W półprzytomnym stanie raczej przewróciłaby się w połowie drogi i tamże pozostała do nadejścia świtu. Wstała i zrobiła kilka kroków wzdłuż lady żeby rozprostować kości. Za szybą wystawową stało kilku dresów, paląc papierosy i popijając piwo, jak co noc. Nic ciekawego. Z braku lepszego pomysłu wyjęła spod teczki plik papierów i zaczęła czytać zawartość. Szybko okazało się jednak, że i to zajęcie nie powstrzymuje opadania powiek. Farmaceutka stłumiła ziewnięcie. I wtedy stała się rzecz niesamowita, do apteki bowiem wszedł klient. Zdarzenie to poprzedziło kilka komentarzy ze strony dresów, Natalia więc w porę zdążyła wstać i przybrać na tyle profesjonalny uśmiech, by nie dało się dostrzec faktu, iż umiera z wycieńczenia. Klient był średniego wzrostu. Nie, to nieprawda. Był po prostu niski, a znoszone dżinsy i szara bluza wisiały na nim jak na kościotrupie. Kaptur zasłaniał twarz, więc dziewczyna musiała skupić się na sylwetce przybysza, by określić jego płeć. I tu zaskoczenie. Klient miał krągłości. Nie na tyle wyraźne, by rzucały się w oczy, ale były. A więc standardowa formułka. - W czym mogę pani pomóc? Kobieta jednak nie zareagowała, szła przed siebie. Oparła się o ladę rękoma i zwinnie wskoczyła na nią. Natalię dobiegły krzyki dresów, jeden wszedł do środka. Klientka nie zwróciła na niego uwagi, złapała za poły fartucha farmaceutki i przycisnęła ją do ściany obok jednej z półek. Kobieta krzyknęła, ale zaraz poczuła zimne, metalowe kółeczko na swojej szyi i zamarła. Napastniczka była niższa od niej, a gdy się zbliżyła Natalia dostrzegła jej twarz. Nie mogła mieć więcej niż trzynaście-czternaście lat. Ta dziewczynka właśnie przyciskała jej pistolet do karku. Farmaceutka została szarpnięta do przodu, a dziewczyna wślizgnęła się za nią. Natalia czuła jej delikatny oddech, łaskoczący ją w ucho. Ręka bandytki zacisnęła się wokół jej przedramienia, a lufa pistoletu została skierowana w stronę dresa, który odskoczył do tyłu, unosząc dłonie w geście poddania. - Tylko podejdź, a ona dostanie kulkę. Natalią po raz kolejny wstrząsnął młody wiek dziewczyny, jej głos brzmiał jednak wyjątkowo twardo. Mimo woli zastanawiała się, czego musiała doświadczyć w życiu. Jęknęła, bo lufa znowu znalazła się na jej skórze. Do lokalu wpadło pozostałych czterech dresów, jeden trzymał długi pręt. Nie wyglądali przyjaźnie, wręcz przerażająco, w końcu dokonano napadu na ich terenie. Otaczali bandytkę tak, by nie miała szans wydostać się z apteki. Nagle farmaceutka usłyszała głos dziewczynki tuż przy swoim uchu. Musiała wytężyć słuch, by wychwycić coś poza przekleństwami z wnętrza sklepu. - Hej, spokojnie. Nie zrobię ci krzywdy, dobrze? Nie ruszaj się. Głos napastniczki był teraz zaskakująco miękki, jakby przemawiała do małego dziecka. Mówiła uspokajającym tonem. Farmaceutka nie mogła jednak zignorować wbijającego się w jej kark pistoletu. - Potrzebuję pomocy, okej? Natalia kiwnęła głową i wyciągnęła drżącą rękę, by nacisnąć przycisk otwierający kasę. - Nie chcę pieniędzy. Dłoń zaskoczonej kobiety zawisła kilka centymetrów nad klawiaturą. - Musisz mi dać lekarstwa. Przeciwbólowe. Natalia otrząsnęła się z szoku i odszukała wzrokiem odpowiednie opakowania stojące na półce regału. - Jakie? – spytała drżącym głosem. Nadal nie była pewna zamiarów tej dziewczyny. - Mocne. I jeszcze na astmę. Dla dzieci. Kiedy farmaceutka pospiesznie zbierała kartoniki, za oknem słychać już było wycie syren radiowozu, prawdopodobnie wezwanego przez któregoś z dresów. Napastniczka nie zwróciła na to najmniejszej uwagi, wyrwała opakowania z rąk Natalii i wepchnęła do kieszeni bluzy, nie przestając celować w jej szyję. Znowu przysunęła usta do jej ucha. - Teraz cię puszczę i popchnę do tyłu. Postaraj się nie uderzyć w nic głową, dobra? Kobieta potaknęła niepewnie. A jeżeli bandytka zrobi coś dokładnie odwrotnego? Dziewczyna jakby wyczuła jej myśli, bo postarała się ją uspokoić: - Naprawdę nie mam żadnych powodów, żeby coś ci zrobić. Niczego od ciebie nie chcę. Rozległ się tupot i do apteki wbiegło dwóch policjantów. Oboje trzymali pistolety wycelowane w dziewczynę, ta jednak ukryła się ponownie za Natalią,…