Napadnięta farmaceutka
Kryminalistka i zupełnie, wydawałoby się, bezsensowny rabunek.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Było bardzo późno, ale apteka nie została jeszcze zamknięta. Oto wady pracowania w lokalu całodobowym, pomyślała Natalia. Przetarła oczy i zerknęła na zegarek. Następna zmiana przyjdzie dopiero za dwie godziny. Równie dobrze może pójść na zaplecze i przygotować sobie kawę, wiadomo, że raczej nikt już nie przyjdzie. Nie zrobiła tego jednak, po części dlatego, że poczucie obowiązku kazało jej pozostać na miejscu, ale też z powodu zbyt dużej odległości, jaka dzieliła ją od upragnionej dawki kofeiny. W półprzytomnym stanie raczej przewróciłaby się w połowie drogi i tamże pozostała do nadejścia świtu. Wstała i zrobiła kilka kroków wzdłuż lady żeby rozprostować kości. Za szybą wystawową stało kilku dresów, paląc papierosy i popijając piwo, jak co noc. Nic ciekawego. Z braku lepszego pomysłu wyjęła spod teczki plik papierów i zaczęła czytać zawartość. Szybko okazało się jednak, że i to zajęcie nie powstrzymuje opadania powiek. Farmaceutka stłumiła ziewnięcie. I wtedy stała się rzecz niesamowita, do apteki bowiem wszedł klient. Zdarzenie to poprzedziło kilka komentarzy ze strony dresów, Natalia więc w porę zdążyła wstać i przybrać na tyle profesjonalny uśmiech, by nie dało się dostrzec faktu, iż umiera z wycieńczenia. Klient był średniego wzrostu. Nie, to nieprawda. Był po prostu niski, a znoszone dżinsy i szara bluza wisiały na nim jak na kościotrupie. Kaptur zasłaniał twarz, więc dziewczyna musiała skupić się na sylwetce przybysza, by określić jego płeć. I tu zaskoczenie. Klient miał krągłości. Nie na tyle wyraźne, by rzucały się w oczy, ale były. A więc standardowa formułka. - W czym mogę pani pomóc? Kobieta jednak nie zareagowała, szła przed siebie. Oparła się o ladę rękoma i zwinnie wskoczyła na nią. Natalię dobiegły krzyki dresów, jeden wszedł do środka. Klientka nie zwróciła na niego uwagi, złapała za poły fartucha farmaceutki i przycisnęła ją do ściany obok jednej z półek. Kobieta krzyknęła, ale zaraz poczuła zimne, metalowe kółeczko na swojej szyi i zamarła. Napastniczka była niższa od niej, a gdy się zbliżyła Natalia dostrzegła jej twarz. Nie mogła mieć więcej niż trzynaście-czternaście lat. Ta dziewczynka właśnie przyciskała jej pistolet do karku. Farmaceutka została szarpnięta do przodu, a dziewczyna wślizgnęła się za nią. Natalia czuła jej delikatny oddech, łaskoczący ją w ucho. Ręka bandytki zacisnęła się wokół jej przedramienia, a lufa pistoletu została skierowana w stronę dresa, który odskoczył do tyłu, unosząc dłonie w geście poddania. - Tylko podejdź, a ona dostanie kulkę. Natalią po raz kolejny wstrząsnął młody wiek dziewczyny, jej głos brzmiał jednak wyjątkowo twardo. Mimo woli zastanawiała się, czego musiała doświadczyć w życiu. Jęknęła, bo lufa znowu znalazła się na jej skórze. Do lokalu wpadło pozostałych czterech dresów, jeden trzymał długi pręt. Nie wyglądali przyjaźnie, wręcz przerażająco, w końcu dokonano napadu na ich terenie. Otaczali bandytkę tak, by nie miała szans wydostać się z apteki. Nagle farmaceutka usłyszała głos dziewczynki tuż przy swoim uchu. Musiała wytężyć słuch, by wychwycić coś poza przekleństwami z wnętrza sklepu. - Hej, spokojnie. Nie zrobię ci krzywdy, dobrze? Nie ruszaj się. Głos napastniczki był teraz zaskakująco miękki, jakby przemawiała do małego dziecka. Mówiła uspokajającym tonem. Farmaceutka nie mogła jednak zignorować wbijającego się w jej kark pistoletu. - Potrzebuję pomocy, okej? Natalia kiwnęła głową i wyciągnęła drżącą rękę, by nacisnąć przycisk otwierający kasę. - Nie chcę pieniędzy. Dłoń zaskoczonej kobiety zawisła kilka centymetrów nad klawiaturą. - Musisz mi dać lekarstwa. Przeciwbólowe. Natalia otrząsnęła się z szoku i odszukała wzrokiem odpowiednie opakowania stojące na półce regału. - Jakie? – spytała drżącym głosem. Nadal nie była pewna zamiarów tej dziewczyny. - Mocne. I jeszcze na astmę. Dla dzieci. Kiedy farmaceutka pospiesznie zbierała kartoniki, za oknem słychać już było wycie syren radiowozu, prawdopodobnie wezwanego przez któregoś z dresów. Napastniczka nie zwróciła na to najmniejszej uwagi, wyrwała opakowania z rąk Natalii i wepchnęła do kieszeni bluzy, nie przestając celować w jej szyję. Znowu przysunęła usta do jej ucha. - Teraz cię puszczę i popchnę do tyłu. Postaraj się nie uderzyć w nic głową, dobra? Kobieta potaknęła niepewnie. A jeżeli bandytka zrobi coś dokładnie odwrotnego? Dziewczyna jakby wyczuła jej myśli, bo postarała się ją uspokoić: - Naprawdę nie mam żadnych powodów, żeby coś ci zrobić. Niczego od ciebie nie chcę. Rozległ się tupot i do apteki wbiegło dwóch policjantów. Oboje trzymali pistolety wycelowane w dziewczynę, ta jednak ukryła się ponownie za Natalią,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil NieSzukajMnie
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…